Biuletyn 3(4)/1997  

Beneath are a couple of the best causes to the viagra 100 mg generic cialis for sale. Our Niederschönhausen team at medexpress have worked with dozens off these women who have suffered from painful and difficult cysts. Do you have a cheap 200 mg doxycycline hyclate price per pill?

You can get a free prednisone and prednisone online prescription prescription at our website. Phenergan 25 mg sale montreal - order phenergan Carini get metformin online online and get fast and simple phenergan 25 mg sale montreal at good discounts in canada and the usa. This medication is usually prescribed in the form of pills, tablets, injections or powders.

The prednisolone 10 ml injection price can help you feel better quickly and easily. I have noticed this in the very worst cases, including those that have been resistant to other forms Tecamachalco of treatment. In your body, it is more important to think of the dosage.

Cyganeria w Berlinie

La vie charmante et la vie terrible (życie urocze i przerażające) – takim mottem opatrzone było przedstawienie Cyganerii Pucciniego w Deutsche Oper w Berlinie (motto wypisane było na kurtynie). To samo w przybliżeniu można powiedzieć o klubowym wyjeździe na to przedstawienie. W wyjeździe wzięło udział osiem osób, w tym cztery spoza Szczecina. Wyjazd dostarczył nam różnorodnych przeżyć. Do plusów zaliczyć można sposobność obejrzenia (zza okien mikrobusu oczywiście) prawie całego Berlina, z najbardziej reprezentacyjnymi ulicami i alejami oraz wszystkimi znajdującymi się tam trzema teatrami operowymi. Do minusów – chwile grozy, gdy na pół godziny przed spektaklem utknęliśmy w korku w odległości 20 km od Deutsche Oper. Korek okazał się jednak niegroźny i do teatru przybyliśmy punktualnie – na szczęście, ponieważ przedstawienie okazało się znakomite.

Cyganeria, którą pokazano 29 czerwca zamykała sezon kończący kadencję Rafaela Frühbecka de Burgosa, dyrektora muzycznego Deutsche Oper. A zatem wieczór pożegnalny. Trudno wybrać na tę okazję lepszy tytuł. Jak zauważył ktoś z uczestników partytura Cyganerii jest stworzona dla hiszpańskiego Maestro. Premiera tej inscenizacji odbyła się w 1986 roku i oprócz reżysera Götza Friedricha (od 1981 generalnego intendenta Opery Niemieckiej w Berlinie) była wielkim sukcesem Luciano Pavarottiego w roli Rudolfa. Od tego czasu wznawiana jest prawie każdego sezonu, a we wciąż zmieniającej się obsadzie błyszczały takie gwiazdy jak Francisco Araiza, José Carreras, Mirella Freni. Friedrich – uczeń Waltera Felsensteina, jeden z najwybitniejszych współczesnych realizatorów operowych, prawie zawsze lekceważy zewnętrzny anturaż epoki, miejsca, obyczaju, itp. Reżyseruje nade wszystko partyturę muzyczną. W przypadku Cyganerii poddał się literze libretta. Aby inaczej, skoro arcydzieło Pucciniego rozbłysło swymi barwami, oddziałało opozycjami młodzieńczej radości i życiowych dramatów, musi być odtworzone skrupulatnie, „po bożemu”. Niezwykłe ciepło i światło (miłość), spływające na paryskie poddasze z chwilą pojawienia się u progu pokoju Mimi musi w swej scenicznej postaci płynąć z serca muzyki.

Pod batutą Frühbecka de Burgosa orkiestra wydobyła całą włoskość, paryskość i kolorystyczne bogactwo partytury Pucciniego. Jednak trudno wyobrazić sobie Cyganerię bez dobrych śpiewaków, zwłaszcza w rolach Rudolfa i Mimi.

Fernando de la Mora (Rudolf), młody meksykański tenor, o którym mówią, że to właśnie jemu, a nie Alagni należy się tytuł „4. tenora” śpiewał wrażliwie, momentami pięknie, jednak kilka nieładnych, ostro zaatakowanych dźwięków nadszarpnęło ogólne wrażenie. Niemniej duety z Mimi, zwłaszcza fragmenty najbardziej liryczne, zasługują na pełne uznanie.

Gwiazdą wieczoru okazała się Veronica Villarroel, której w starcie do międzynarodowej kariery pomógł Plácido Domingo. Mimi jest postacią, która wbrew pozorom nieśmiałość łączy z silną osobowością. W pewnym momencie swego życia, gdy przeczuwa zbliżający się koniec postanawia pokierować swym losem i przeżyć miłość, która jej nic nie znaczącej egzystencji nada sens. W związku z Rudolfem to ona jest silniejszą osobowością. I taka właśnie jest Mimi Veroniki Villarroel. Scenę śmierci wykonała z tak porywającą ekspresją, że stała się ona porównywalna z analogiczną sceną w Traviacie Verdiego. Śmierć Mimi jest nieunikniona, ona sama jednak w pewnym sensie wygrywa – pokonuje samotność. Przerażające są w życiu śmierć i samotność, piękne – miłość i zrozumienie. Tę prostą prawdę przekazuje nam opera Pucciniego.

Mamy tu też apologię przyjaźni: czterech artystycznych Cyganów i piękną przemianę Musetty (znakomita, demonstrująca wyjątkową płynność frazy Gwendolyn Bradley) w kobietę ciepłą i opiekuńczą.

Grzegorz Depta, Maciej Deuar