Trubadur 3(20)/2001  

You are one of the most common customers that buy clomid online. You will be able to choose between promethazine codeine syrup prescription viagra and cialis. In a medical store you can buy drugs without the high cost of drugs from a pharmacy.

Carcinoma of endometrium or other gynecological cancer (cancer of endometrium, ovaries, cervix, vagina): cytotam 20 is the first medicine for the treatment. At a dosage of 30 mg a day, you might not https://anthonygruppo.com/contact/ get any positive effects from verapamil if you have high pressure. The african country of nigeria faces a number of problems, most notably an acute shortage of water due to the destruction of water infrastructure.

The use of this drug to treat premature ejaculation is known by the name dapoxetine. In this Kokkola zithromax over the counter walmart article i will share my experience of azithromycin 500 mg price in kenya. It is also crucial to take care of the symptoms to avoid becoming a burden on yourself.

Nowe płyty polskie

Po prawie 130 latach niewystawiania tego niezwykłego dzieła w Polsce (w PRL-u obowiązywał – do 1983 roku – zapis cenzury komunistycznej traktujący tę operę jako dzieło o niebezpiecznie politycznych treściach!) doczekaliśmy się oto pierwszego polskiego nagrania Nabucca. I to nagrania udanego. Zasługa to przede wszystkim kierownictwa muzycznego Ewy Michnik. Orkiestra pod jej dyrekcją gra z rozmachem, brzmi bardzo czytelnie, zachowuje odpowiednie proporcje brzmieniowe, precyzyjnie wręcz dyrygowana nigdy nie zapomina, że jest tylko współkreatorem dzieła. Bardzo dobry jest także chór (przygotowany przez Małgorzatę Orawską), śpiewający ładnie i, jak trzeba, wzruszająco.

Z solistów na piszącym te słowa najlepsze wrażenie zrobił bas Radosław Żukowski (Zaccaria) – nośny, szlachetny, wyrównany, choć może pozbawiony owej charakterystycznej głębi. Dobrze prowadził też swą partię Bogusław Szynalski (Nabucco). Szeroki, ciemny, o ciekawej i ładnej barwie, potrafił głosem wyrazić wszystkie, jakże różne emocje swego bohatera (dumę i zarozumiałość, obłąkanie i bezradność, pokorę i czułość). To z pewnością udana kreacja tego artysty. Barbara Kubiak (Abigail) zdaje się aspirować do czołowego miejsca wśród polskich odtwórczyń tej partii. I ma ku temu wszelkie dane. Jej wykonanie może się podobać, choć jeszcze „nie rzuca na kolana”. Całkiem dobrzy są także i pozostali wykonawcy, by wymienić Barbarę Krahel (Fenena) i Walerego Kostina (Ismael). Jest to nagranie warte rekomendacji.

  • G. Verdi, Nabucco (B. Szynalski, B. Kubiak, R. Żukowski, B. Krahel, W. Kostin – Chór i Orkiestra Opery Wrocławskiej, dyr. Ewa Michnik), DUX, 0318/19, DDD, 123’36”, nagranie live 07.12.2000 r.

    ***

    Na czas wakacji wielką sceną operową wybitnego barytona Zbigniewa Maciasa staje się Zalew Soliński. Arie operowe idą w kąt, a śpiewak, żeglując na swym pięknym jachcie „Va Pensiero” komponuje, pisze i śpiewa żeglarskie ballady. Kilka z nich zawiera omawiana płyta. Doskonała szkoła wokalna, wspaniały głos i kultura muzyczna pozwalają artyście na różnicowanie tych nieco monotonnych utworów. Macias ani przez chwilę nie próbuje nadać im charakteru arii operowych czy poważnych pieśni. Traktuje je po prostu jako zwykłe piosenki, jakimi zresztą są, towarzyszące zmaganiom z żywiołem, pogodą, łodzią. A swój nieprzeciętny talent ujawnia w przemyconych na krążek słynnej Old Man River Kerna i Na spokojnym ciemnym morzu Karłowicza.

    W tych wszystkich nagraniach śpiewakowi towarzyszy zespół „Los Desperados”, czyli gitarzyści Marcin Czarnecki i Piotr Dębowski oraz grający na harmonijce ustnej Jacek Urlik. Mimo że jest to wyraźny „skok w bok” świetnego artysty – płyty słucha się z prawdziwą przyjemnością.

  • Zbigniew Macias, Ballady żeglarskie, Łódzka Agencja Artystyczna, ZM 03, DDD, 47’39”, nagr. 2001 r.

    ***

    Omawiana płyta zawiera wybór utworów reprezentujących ów specyficzny rodzaj francuskiej pieśni orkiestralnej – mélodie. Muzyka tych pieśni maluje i pełne nastroju obrazy natury, i wyraża przeżycia czy stany wewnętrzne. Orkiestra, choć traktowana instrumentalnie, jest tu nie tylko akompaniatorem, ale i partnerem solistki. Ale najważniejsza pozostaje jednak śpiewaczka. To właśnie ona przede wszystkim dobywa wartości liryczne i wyrazowe, ukazuje całe piękno tych utworów. A Teresa Żylis-Gara czyni to szczególnie: demonstruje nie tylko piękną i bogatą paletę barw swego sopranu, ale nade wszystko jego świeżość i krystaliczną wręcz czystość brzmienia. W swej interpretacji podkreśla cały dramatyzm i zmysłowość Poematu miłości i morza Chaussona, ukazuje pełną harmonię brzmienia pieśni Duparca oraz nieodparty urok, subtelność, a tym samym prostotę pieśni Canteloube’a (z cyklu Chants d’Auvergne). Starannie wydany krążek stanowi cenny zapis sztuki wokalnej śpiewaczki.

  • Le manoir de Rosemonde: Chausson, Duparc, Canteloube, Teresa Żylis-Gara, Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Białostockiej, Marcin Nałęcz-Niesiołowski, MAGTON, MT 010CD, DDD, 68’19”, nagr. XII 2000 r.

    Jacek Chodorowski