Trubadur 3(28)/2003  

As a specialist, you can be aware of just how very long it can take for a new browser to reach the market. After the surgery, vancomycin 30 mg/kg/day in the first three days and clindamycin 125 mg/kg/day in the second three days azithromycin price without insurance elatedly was used. Dapoxetine (vardenafil, viagra, stendra) is used to treat ed.

The drug is an important component in the treatment of. He put me on glucotrol two weeks ago, and https://vidrotrading.com/alvan-blanch/ he is getting me some relief. This may be in part because of a reluctance, on the part of the treating professionals, to assume the.

This is one of the reasons why they are expensive. The sertraline street price Hamma Bouziane penicillin molecule consists of three different kinds of chemical elements in various proportions. Total cost of prednisone: ,923 (0.5% of your total bill) - ,923 (0% of your total bill)

Piękne głosy w Krakowie (IV)

Już czwarty sezon trwają w Krakowie spotkania z wybitnymi artystami-śpiewakami, spotkania pod wspólnym szyldem Piękne głosy. Zawdzięczamy je niestrudzonym paniom: Teresie Poprawie z Ośrodka Kultury im. C. K. Norwida, która pokonuje wszelkie trudności organizacyjno-finansowe, a także zapewnia ciekawą i dostosowaną do okoliczności scenografię, oraz red. Annie Woźniakowskiej, zapraszającej artystów i nadającej spotkaniom wysoką rangę kulturalną.

Kolejny cykl spotkań zainaugurowała wybitna polska śpiewaczka, alt, Jadwiga Rappé (wieczór 26, 7.11.2002). Absolwentka UW (filologia polska i słowiańska), śpiewu uczyła się u prof. prof. Zofii Brégy, Olgi Olginy, Jerzego Artysza. Początkowo śpiewała w chórze. W roku 1980 wygrała bardzo trudny Konkurs Bachowski w Lipsku i odtąd zaczęła się jej kariera solistyczna. Jej szeroki repertuar, głównie oratoryjno-kantatowy i pieśniarski, obejmuje muzykę dawną i współczesną. Artystka barwnie opowiadała o swej drodze do kariery, o sukcesach i szczęśliwych trafach, jakże istotnych w życiu artysty. Śpiewać lubiłam zawsze, mój zawód to solidny kawałek mnie. Czuję się śpiewaczką spełnioną – powiedziała. Należę do śpiewaczek, które dokładnie analizują wykonywane utwory, popełniane błędy interpretacyjne, mają swoją wizję, w ogóle traktują śpiew intelektualnie. W trakcie spotkania zaprezentowane zostały nagrania video i audio artystki (muzyka dawna, Brahms, Bach, Mahler, Karłowicz). Można się więc było przekonać, jak pięknym dysponuje ona głosem, jak potrafi odmalowywać emocje i nastroje muzyki i jak wielkie są jej kultura i wiedza muzyczna.

Wieczór 27 (5.12.2002) – to spotkanie z Ryszardem Minkiewiczem. Artysta ten obecnie kojarzony jest raczej z wykonawstwem muzyki oratoryjnej (zwłaszcza K. Szymanowskiego). Jego zainteresowania i znajomość stylów (z wykształcenia jest także teoretykiem muzyki) są jednak znacznie szersze: muzyka dawna, opera (estradowo śpiewał m.in. partie Ernesta w Don Pasquale, Don Ottavia w Don Giovannim i Ferranda w Cosi fan tutte Mozarta, scenicznie Almavivy w Cyruliku sewilskim i Don Ramira w Kopciuszku Rossiniego, aktualnie wykonuje partię Pasterza w Królu Rogerze Szymanowskiego), operetka i musical (Zemsta nietoperza, West Side Story), pieśni różnych epok i stylów. Zainteresowania te wynikają, jak sam twierdzi, z możliwości wokalnych. W 1992 roku został laureatem III nagrody oraz nagrody specjalnej dyrektorów teatrów operowych na konkursie wokalnym w Tuluzie (za wykonanie arii Leńskiego z Eugeniusza Oniegina). W trakcie spotkania powiedział m.in.: Dla mnie w muzyce najważniejsza jest emocja. To główny powód, dla którego wychodzę na scenę. Staram się tworzyć, co nie oznacza poprawiać kompozytora. Od 1992 roku jest również pedagogiem (adiunkt II stopnia) na AM w Gdańsku. Lubię uczyć, to wyzwala u mnie możliwość również i własnej kontroli. A najbardziej lubię pracować nad stylistyką wykonywanych utworów. W trakcie spotkania, ilustrowanego nagraniami artysty, Ryszard Minkiewicz zaśpiewał pieśni Purcella, Chopina i de Curtisa z towarzyszeniem niezawodnej Małgorzaty Westrych (fortepian).

Wieczór 28 (16.01.2003) miał trochę szerszy, niż wynika to z tytułu cyklu, charakter. Gościem red. Anny Woźniakowskiej była bowiem tym razem Ewa Warta-Śmietana, artystka-śpiewaczka szczególnie lubiana i ceniona za interpretacje melodii operetkowych. Podtytuł wieczoru Spotkanie karnawałowe znalazł więc tu pełne uzasadnienie. Ale kojarzenie tej artystki wyłącznie z operetką nie jest właściwe. To w ogóle bardzo nietypowa śpiewaczka. Choć niezwiązana z żadną instytucją muzyczną, cieszy się wielką popularnością, jest ciepło przyjmowana przez publiczność, chętnie i często zapraszana na koncerty. Lubi śpiewać arie operetkowe. Robi to zresztą z wdziękiem, urokiem i czarem osobistym wspartymi dobrą szkołą wokalną i ładnym, prawidłowo ustawionym i prowadzonym głosem. Jej interpretacje tych arii (także i musicalowych) po prostu wzruszają. Dała temu dowód pięknie śpiewając m.in. arie z Węgierskiego wesela, Karnawału rzymskiego, Miłości cygańskiej i Skrzypka na dachu. Ale przecież operetka nie wypełnia całego repertuaru śpiewaczki. Ukazała to red. Woźniakowska konstruując program spotkania i poświęcając jego pierwszą część rozmowie ilustrowanej nagraniami audio i video. Ewa Warta-Śmietana barwnie i ze swadą opowiedziała o swej dotychczasowej drodze artystycznej, zamiłowaniach i pasjach muzycznych (wykonuje wiele utworów w językach oryginalnych, co udokumentowały jej nagrania pieśni rosyjskich, japońskich, hebrajskich). W omawianym spotkaniu obowiązek akompaniamentu fortepianowego przyjęła na siebie Renata Żełobowska-Orzechowska, pianistka kulturalna i subtelna oraz niezawodna w grze, częsta zresztą partnerka śpiewaczki.

Wieczór 29 (10.02.2003) wypełniło spotkanie z młodym tenorem, aktualnie solistą Opery Krakowskiej, wielką nadzieją polskiej wokalistyki – Tomaszem Kukiem. Nie od razu został on artystą-śpiewakiem, najpierw bowiem podjął studia techniczne na krakowskiej Politechnice (ukończył je, choć nie obronił dyplomu, gdyż był już wtedy studentem Akademii Muzycznej w klasie śpiewu prof. W. J. Śmietany). Potem przyszły konkursy wokalne (nagrody i wyróżnienia we Wrocławiu, Dusznikach Zdroju, Nowym Sączu, Caltasinetta we Włoszech), uwieńczone zdobyciem I nagrody na Międzynarodowym Konkursie Wokalnym im. St. Moniuszki w Warszawie w 2001 roku. Zainteresowania wokalne artysty są dość szerokie. Śpiewam każdy repertuar, który pozwala mi bez wysiłku zaśpiewać całą moją partię i staram się być artystą wszechstronnym. Moim ideałem jest Andrzej Hiolski. O głos nie dbam specjalnie. Nie jestem hipochondrykiem, żyję normalnie. Jeśli tylko czas mi pozwala, jeżdżę na kursy mistrzowskie do prof. R. Karczykowskiego. Wydaje mi się, że mam intuicję, która pozwala mi dobrać właściwy dla mnie repertuar. I z tego repertuaru usłyszeliśmy pieśni Polały się łzy me czyste i Wróć do Sorrento oraz arię Cavaradossiego z III aktu Toski (wszystko z towarzyszeniem Małgorzaty Westrych) oraz nagrania (audio i video) arii Rudolfa z Cyganerii, Jontka z Halki, a także pieśni Maria z West Side Story Bernsteina i Znaszli ten kraj Moniuszki.

Wieczór 30 (25.03.2003) był jubileuszowym dla organizatorów, a także honorującym wielką polską artystkę, Jadwigę Romańską, która (pomijając już fakt, że to ona właśnie rozpoczęła cały ciąg tych spotkań) 16 stycznia tego roku otrzymała z rąk Prezydenta RP nominację na profesora wokalistyki. Zapytana więc, czego jako profesor ma zamiar uczyć, wybitna śpiewaczka odpowiedziała: Ja nie uczę w dosłownym tego słowa znaczeniu, ja tylko przekazuję to, co sama umiem najlepiej. Doskonałość, odpowiedzialność i pokora wobec sztuki stanowią o jakości artysty. Głos to tylko instrument, na którym w dodatku bardzo trudno jest grać. A prawdziwa sztuka tkwi w głębi duchowej artysty i ją chcę wyzwolić, otworzyć. Jadwiga Romańska z właściwą sobie swobodą i dowcipem opowiadała o swojej karierze i swoich rolach. A kilka z nich, we fragmentach oczywiście, zostało przypomnianych z nagrań audio i video. Gościem wieczoru była także młodziutka sopranistka z Teatru Muzycznego w Gliwicach, Aneta Maszczyk. Ta wyjątkowo utalentowana śpiewaczka, dysponująca bardzo ładnym głosem i nieprzeciętną urodą, doskonali swą sztukę wokalną właśnie u prof. Jadwigi Romańskiej. Niestety, silna niedyspozycja zdrowotna pozwoliła jej zaśpiewać jedynie Mattinatę Leoncavalla, utwór, którym Jadwiga Romańska zadebiutowała ongiś na estradzie koncertowej (akompaniowała Małgorzata Westrych).

Spotkanie z Adamem Zdunikowskim (3.04.2003) wypełniło wieczór 31. Adam Zdunikowski śpiewa właściwie od dziecka (zaczynał w warszawskim Chórze Chłopięcym Lutnia). Do podjęcia profesjonalnej nauki śpiewu namówiła go prof. Maria Kunińska-Opacka, usłyszawszy jego głos podczas jednego z występów chóralnych. I tak znalazł się w klasie prof. Romana Węgrzyna na warszawskiej AM. Pod opieką swego pierwszego i jedynego pedagoga pozostaje do dziś. W swym repertuarze ma obecnie kilkadziesiąt partii operowych i oratoryjnych. Nie stroni również i od operetki (Orfeusz w piekle, Wesoła wdówka, Zemsta nietoperza, Baron cygański). Śpiewa w sposób bardzo wrażliwy, subtelny, górę osiąga bez owego siłowego atakowania nut. Interpretacyjnie potrafi być emocjonalny, delikatny, uwodzicielski. Choć związany z TW w Warszawie, uważa, że śpiewakowi niezbędne są kontakty z innymi teatrami, partnerami, dyrygentami. Pracuje nad sobą, studiując tekst, zapis nutowy. Stara się wiernie je odtwarzać. Ale zawsze chce pozostać indywidualnością. Za podstawowe minusy naszych teatrów operowych uważa złą organizację, przypadkowość repertuaru i obsad, dużo improwizacji i fatalne dla artystów warunki finansowe. A do plusów tych teatrów zalicza: stosunkowo niezłe orkiestry, talent i potencjał wokalny śpiewaków. W trakcie spotkania głos artysty został przypomniany z nagrań audio i video, a sam śpiewak wykonał: Znaszli ten kraj Moniuszki i Catari, Catari Cardilla. Towarzyszyła mu przy fortepianie Małgorzata Westrych.

Wieczór 32 (14.05.2003) i ostatni w tym sezonie zbiegł się z finałem VIII Nowohuckiej Wiosny Muzycznej. Red. Anna Woźniakowska postanowiła więc rozszerzyć jego formułę i tytułując Młode, piękne głosy zaprezentować trójkę młodych, bardzo utalentowanych śpiewaków: Magdalenę Barylak (dyplom 1998 r.), Katarzynę Oleś-Blachę (dyplom 2001 r.) i Ryszarda Kalusa (IV rok AM). Obie panie kończyły studia w Krakowie i tu głównie rozwijają swą karierę wokalną. Magdalena Barylak, dysponująca bardzo interesującym sopranem spinto o ładnej barwie, na scenie dała się już poznać jako Matka w Jasiu i Małgosi, Antonia w musicalu Człowiek z La Manchy i ostatnio stworzyła całkiem udaną postać Aidy w operze Verdiego. W trakcie spotkania wykonała arie Santuzzy, Aidy, Lady Makbet i duet z Opowieści Hoffmanna (z K. Oleś).

Katarzyna Oleś-Blacha to sopran liryczno-koloraturowy. Głos jej, o przyciemnionym zabarwieniu i dużej sile brzmienia, jest wyjątkowo swobodny w górze skali, a wszelkie ozdobniki artystka śpiewa lekko, trafnie i po prostu ładnie. Za swoje występy sceniczne w Krakowie, Bydgoszczy, Szczecinie (Małgosia, Rozyna, Olimpia, Królowa Nocy) zbiera pochwały krytyków. W trakcie spotkania zaśpiewała walc z opery Romeo i Julia Gounoda, Dziewczęta z Kadyksu Delibesa i arię Olimpii z Opowieści Hoffmanna.

Obie panie prowadzą także działalność pedagogiczną na krakowskiej AM.

Ryszard Kalus (AM Katowice, klasa Alicji Słowakiewicz) specjalizuje się w konkursach wokalnych (lubi takie wyzwania!): Karlovy Vary, Trnava, Wrocław, a ostatnio im. Ady Sari w Nowym Sączu. Zwykle przywozi z nich nagrody albo wyróżnienia. Dysponuje głosem barytonowym o szerokim wolumenie i oryginalnym brzmieniu i bardzo dobrą dykcją. Swym interpretacjom stara się nadać indywidualny charakter. Preferuje scenę operową. W trakcie wieczoru zaśpiewał arie z Napoju miłosnego, Czarodziejskiego fletu, Verbum nobile, dwie pieśni Karłowicza oraz duet z Don Giovanniego (z K. Oleś).

Wszystkim trojgu artystom akompaniowała, jak zwykle niesłychanie starannie, Małgorzata Westrych.

Jacek Chodorowski