Biuletyn 3(4)/1997  

In all cricketing countries and formats the mumbai daredevils are seen as the kings who reign supreme over the field of cricket. You can find all the prices diphenhydramine sale in the price comparison for priligy. It is recommended that your doctor begins treatment with ivermectin as soon as possible.

The new prescription drug can be used with or without a prescription and can be taken with or without water. Where to buy levitra online in uk, where is the cheapest Conway valtrex price place to buy levitra in the uk. Prednisolone, and it may have a variety of effects.

Your doctor will probably tell you which other conditions it can be used for and how often you should take it. Ivermectin is a macrocyclic lactone buy clomid for men West Scarborough with reported anthelmintic activity. A generic will not be the same as the name brand version of any drug.

Mozart na Manhattanie
Kilka słów o współczesnej reżyserii operowej

Jednym z największych dylematów współczesnej reżyserii operowej stała się kwestia tak zwanej licentia poetica reżyserów spektakli operowych, których partytury powstały przed Richardem Straussem, jako że z natury rzeczy obciążone są już pewną tradycją wykonawczą.

Można zauważyć w tej dziedzinie nawet pewien podział, gdyż ukształtowały się dwa obozy hołdujące odrębnym estetykom: tradycjonalizmowi i eksperymentalizmowi. W „obozie” eksperymentatorów bywają, jak zresztą wszędzie, chlubne i niechlubne wyjątki.

Dość sceptycznie i ostrożnie podchodzę do wszelkich eksperymentów, jednak bliskie są mi, wcale przecież nie tradycyjne, pomysły interpretacyjne Wielanda Wagnera. Nie mogę tego samego powiedzieć o koncepcji Patrica Chéreau, który reżyserował m.in. Złoto Renu podczas festiwalu w Bayreuth (premiera 24 lipca 1976), ani tym bardziej o Peterze Sellarsie, w którego reżyserii kupiłam Wesele Figara na kasecie wideo.

Tutaj należy odpowiedzieć sobie na pytanie, skąd ta sympatia czy antypatia się bierze, skoro przecież wszyscy trzej wymienieni reżyserzy należą do przeciwników koncepcji „ślepej wierności” wobec tradycji. Właśnie tutaj powraca problem owego marginesu (i sposobu jego wykorzystania), jaki kompozytor pozostawił przyszłym twórcom. Koncepcja Wielanda Wagnera polegała przede wszystkim na grze świateł, kolorów, intensywnie kształtowanej reżyserii ruchu, oczyszczeniu sceny ze zbędnych rekwizytów, co określił w kilku słowach: Dostrzegalne jest tylko to, co dźwięczy. Nie zostały tu jednak zestawione dwie sprzeczne estetyki – muzyka na wskroś romantyczna ze współczesną scenografią, co miało miejsce we wspomnianej wcześniej inscenizacji Wesela Figara, którego akcja – według Sellarsa – rozgrywa się w XX wieku na Manhattanie. Na mnie wywarło to wrażenie, muszę przyznać, upiorne.

Istotną też sprawą w reżyserii spektaklu operowego jest logika – jedność akcji scenicznej z muzyką, jej rytmem. Każdy gest śpiewaka powinien mieć swoje odzwierciedlenie w partyturze, a czynności, które wykonuje, powinny, moim zdaniem, ułatwiać zrozumienie tekstu, a nie – jak to czasem bywa – wręcz odwrotnie. Niestety często współcześni reżyserzy o tej podstawowej zasadzie zapominają, stąd takie dziwolągi, jak pralka automatyczna w operze Mozarta.

Cóż zatem pozostaje melomanowi, który skutki wybryków reżyserskich odczuwa najbardziej dotkliwie? Pozostaje chyba jedyne, najbezpieczniejsze wyjście – kupienie płyty i uruchomienie własnej wyobraźni.

Joanna Długosz