Biuletyn 1(6)/1998  

Opera w Internecie

Tematyka operowa w Internecie obecna jest nie tylko w postaci stron WWW. Na długo przed upowszechnieniem się przeglądarek stron internetowych i podłączaniem się do sieci kolejnych instytucji, globalna sieć komputerowa wykorzystywana była do wymiany poczty elektronicznej – krótkich informacji tekstowych kierowanych bezpośrednio do wybranego adresata. Później powstała idea „grup dyskusyjnych” lub „list dyskusyjnych”, pozwalająca z tego z natury dwustronnego środka łączności stworzyć narzędzie do szerszej wymiany poglądów i informacji oraz wielostronnej dyskusji na ustalone tematy. Schemat działania grup dyskusyjnych jest następujący: użytkownik wybiera nazwę grupy o interesującej go tematyce (spośród wielu tysięcy aktywnych), po czym powiadamia o tym przez sieć komputer obsługujący ją. Od tej chwili listy elektroniczne napływające w ramach danej grupy dyskusyjnej kierowane są automatycznie również do niego. W przypadku opisywanej przeze mnie grupy [rec.music.opera] jest to kilkadziesiąt listów dziennie. Każdy użytkownik ma prawo czynnie włączyć się do dyskusji (a raczej jednej z wielu toczących się jednocześnie), zamieścić własne ogłoszenie lub zaproponować temat do rozmowy. Podobnie jak w całym Internecie, obowiązuje język angielski (choć nie jest to ścisła reguła).

Większość listów ma charakter pytań-ogłoszeń: Poszukuję nagrania., z roku., Czy ktoś mógłby wskazać mi miejsce w sieci na temat., Mam zupełnie nową płytę. Sprzedam lub zamienię. Gdy strony dobiją targu, płyty wymieniane są za pośrednictwem zwykłej poczty. Zdarzają się też ogłoszenia mniej typowe: Aukcja płyt z oryginalnymi autografami artystów – oferty kierować na adres [poczty elektronicznej]., dalej następuje lista 43 płyt, wśród nich nagrania Callas, Di Stefano, Lorengal, Scotto czy Tebaldi (oraz Stefanii Woytowicz, nagranie Muzy XL 0099). Częste są również – dla polskich operomanów niestety bezużyteczne – ogłoszenia o nadmiarowych biletach do Metropolitan Opera lub innych amerykańskich teatrów operowych. Większość użytkowników listy dyskusyjnej to Amerykanie, co ma pewien wpływ zarówno na zakres tematów (zainteresowań piszących), jak i obecność (lub nie) pewnych nazwisk.

Inną grupą listów są zapowiedzi transmisji, audycji przedstawień, krótkie informacje i komentarze na tematy aktualne – przekazywane często szybciej, niż odbywa się to drogą telewizyjno-prasową. Swego czasu można było przeczytać pierwsze informacje i komentarze na temat przyznania Pavarottiemu nagrody Gramophone. Przysyłane są również opinie i recenzje na temat płyt, przedstawień (często „na gorąco”, kilka godzin po spektaklu). Czasem prócz recenzji można przeczytać plotki, ciekawostki czy anegdoty: Wciąż przekonuję się, że życie to opera. [.] W ostatni piątek [10.10.97] oglądałem przedstawienie dyrygowane przez nowego dyrektora muzycznego Opery [.]. Nastrój pełen oczekiwania, orkiestra stroi instrumenty, gdy nagle pewna pani z pierwszego rzędu balkonu wstała i ogłosiła: ‚Panie i panowie, pragnę poinformować, że [nowy dyrektor] zamordował swego ojca.’, po czym rozrzuciła plik ulotek i wyszła. Na widowni konsternacja. Po chwili z innej strony sali wstał jakiś mężczyzna i powiedział: ‚Byłem doktorem ojca [.] i pragnę zapewnić, że zmarł w sposób naturalny’. Pomruki, oklaski. Po chwili pojawił się dyrygent i zajął swe miejsce odprowadzany badawczym spojrzeniem publiczności (chcieli dokładnie obejrzeć, jak wygląda dyrygent-morderca?). Dalej następuje krótka recenzja ze spektaklu.

Ostatnią, być może najciekawszą, grupą listów są dyskusje na rozmaite tematy: kto powinien przejść na emeryturę, kto będzie jego/jej następcą, czy pani X jest idealną Carmen, czy dyrygent Y jest ostatnio w coraz gorszej formie, kto potrafi wymienić więcej gatunków opery. Dyskusje zresztą bywają dosyć ostre, dyskutanci nie przebierają w słowach: Domingo nigdy nie dorósł do tego, by choćby czyścić buty wielkiemu Del Monaco. Dotyczy to każdej roli, zwłaszcza Otella. Podczas ostatniego występu Caballé i Pavarotti byli jakoś nie w formie – Czyżby za dużo cheeseburgerów? Zdarzają się również próby poetyckie, jak opublikowany ostatnio limeryk o Beethovenie i Haendlu.

Jakub Wróblewski