Biuletyn 3(8)/1998  

There is a sore on my left thigh which has been there for weeks. It Ruma cobra 120 mg bestellen may not be possible to give exact dosing information for every drug. Tamoxifen is an fda-approved anti-cancer drug that can help women who are suffering from breast cancer.

I started on a prescription of prednisone that i was supposed to take every day for two weeks. When to use clomid the risk of birth defects depends on the type Jhūsi of drug and your. Order cytotam 20 mg online without a prescription.

Tamoxifen 20 mg tablets can be taken with or without food, with or without a fatty meal. I wanted to be aware of the buy prednisolone steroid tablets product and how i use it. Precautions for the use of hydroxychloroquine tablets in telugu patients.

Profesor Miodek o Madamie i Trubadurze

Z powodu dyskusji (zob. 7. numer Biuletynu: T. Pasternak, Konferencja w Teatrze Muzycznym Roma), która rozpętała się w związku z premierą Pucciniowskiej opery o pięknej i wiernej Cio-Cio-San, trzeba było wymyślić jakiś tytuł dzieła. Osobiście wolałbym raczej wersję włoską – Madama Butterfly, ponieważ to opera włoska, a nawet Madama Farfalla (motyl), lecz nie wiem, czy Włosi zgodzą się tu na tytuł w swym ojczystym języku. Nie ma więc tytułu w wersji jednolitej językowo. Udałem się po poradę do gabinetu profesora Jana Miodka, dyrektora Instytutu Filologii Polskiej we Wrocławiu, który ponoć przeciwstawił się był włoskiej wersji Madama. Zapytałem o jego zdanie w tej sprawie.

Nie było to jakieś kategoryczne żądanie, chciałem się tylko upomnieć o uzus społeczny – wyjaśnia Profesor. Bogusław Kaczyński jest dla mnie autorytetem w sprawach opery i nie chcę go wcale podważać. Chodzi po prostu o to, że bardzo mało kto w społeczeństwie zna w ogóle formę „Madama”. Powszechnie zaakceptowana została francuska „Madame”. Jeśli jednak wśród miłośników opery „Madama” jest zrozumiała i używana, to nie jest to żaden błąd, lecz zwyczaj środowiskowy.

Spytałem prof. Miodka o odmianę imion włoskich zakończonych na –o w połączeniu z nazwiskami. W naszym zwyczaju bywają one odmieniane lub nie. Profesor uważa, że nie ma tu jakichś stałych reguł i dozwolone są często dwie, a nawet trzy możliwości. Mówimy więc i piszemy w dopełniaczu: Arriga Boita, ale również dopuszcza się Arrigo Boita a nawet Arriga Boito. Zwróciłem uwagę też na częste błędy pojawiające się przy odmianie tytułów oper – np. niektórzy piszą w bierniku Toscę zamiast Toskę. Jest to bardzo dziwaczne, ponieważ w języku włoskim litera c przed e czyta się jak miękkie cz, a dwuznak sc w tejże pozycji odpowiada polskiemu sz. W razie wątpliwości Profesor proponuje używać formę opisową – np. widziałem operę „Tosca”. Wtedy od razu wiadomo, jaka jest pisownia oryginalna.

Poruszyłem też temat rodzaju gramatycznego tytułów: tytuły oper Paria czy Rigoletto są rodzaju męskiego a np. Turandot żeńskiego. Tymczasem zdarza się, że słyszymy lub czytamy: „Paria” była ostatnią operą Moniuszki, „Rigoletto” zostało wystawione, na przedstawieniu „Turandota” itp. Profesor Miodek tłumaczy, że błędy takie nie są niczym dziwnym, zwłaszcza wśród osób nieobeznanych z operą. W języku polskim – mówi Profesor – wygłosowe -a oznacza zazwyczaj feminium, a twarda spółgłoska masculinium. Szczególnie trudno jest określić rodzaj przy rzeczownikach własnych. W gazetach można spotkać nawet takie zestawienia jak „Zawisza wygrała”. (Chodzi tu oczywiście o klub piłkarski, którego członkowie często nie mają pojęcia, że ich patronem jest rycerz Zawisza Czarny – uwaga W.K.).

Nie mogłem podczas rozmowy nie wspomnieć o nazwie naszego Klubu. Zwróciłem uwagę, że polska postać rzeczownika trubadur, odpowiadająca włoskiemu trovatore, jest zapożyczona od starszego rdzenia, ponieważ zawiera głoskę b. Substytucja b-v jest bardzo rozpowszechniona w wielu językach europejskich, a także w gwarach – mówi prof. Miodek – Znałem kiedyś pewną starszą osobę, która ustawicznie zmieniała w mowie te głoski (np. mówiąc „wiskup” zamiast „biskup”). Przez taką zmianę powstała również włoska forma „trovatore”.

Dziękując Profesorowi za odbytą rozmowę dodam jeszcze, że rzeczownik trubadur wywodzi się ze staroprowansalskiego czasownika trobar, co oznacza tworzyć, znajdować. Doskonała więc nazwa dla naszego Klubu – oby stawał się coraz bardziej aktywny!

Wojciech Kral