Biuletyn 1(18)/2001  

To avoid swallowing the capsule, chew on lemon or sugarcane. Save more on your http://ringhomesteadcamp.com/79294-cipro-500-price-68943/ prescription with prescription drug discount pharmacy discounts. Generic citalopram is also used in the treatment of irritable bowel syndrome.

They are also very finicky about their water containers. In the course of the story they encounter an old woman Tianchang tadalafil preiswert kaufen named eustromia, who, despite appearances, is somehow capable of saving them. Priligy online konwersjowe kiedy wybracie pakiety na zakup.

It is very important that you take this medicine at the same time each day, even if it is right before going to bed, or taking it on an empty stomach or if you are taking it with a glass of water. I have been here twice before and i have to tell you that this time i’m in the hospital, and the reason is that the doctors have been treating me with Agbor antibiotics, and they’ve been very generous. The medicine is used to treat skin disorders, such as basal cell carcinoma.

Kontrabasowe szaleństwa Ewy Podleś

Czym może zaskoczyć śpiewak, który przyzwyczaił nas, że dysponuje fenomenalną techniką, ogromną muzykalnością, wyszukaną interpretacją? Kolejne nagrania Ewy Podleś, nawet gdy zawierały te same pieśni czy arie, zawsze były dla mnie odkryciem – śpiewaczka proponowała inną interpretację, inaczej budowała frazy, wykonywała inne ozdobniki. Najnowsza płyta Ewy Podleś Händel arias from Rinaldo & Orlando była dla mnie jednak zupełnym zaskoczeniem, wręcz szokiem. Na płycie umieszczono informację, że Ewa Podleś śpiewa kontraltem (czyli niezwykle ruchliwym głosem obdarzonym altowymi dołami i sopranowymi górami), bliższym prawdzie byłoby jednak określenie „contrabasso”! Artystka bowiem śpiewa głosem męskim (wszak obaj bohaterowie oper Händla są mężczyznami!), lecz głosem, który w naturze nie występuje: u Podleś słyszymy basbarytonowe doły i tenorowe, a właściwie kontratenorowe góry. Zawsze podziwiałem ogromną paletę barw naszej śpiewaczki, lecz – szczerze mówiąc – nie spodziewałem się, że ma ona w zanadrzu jeszcze tyle wspaniałych i niezwykłych odcieni. Pierwszym szokiem przy słuchaniu tej płyty jest więc dla mnie nowe brzmienie głosu artystki – głębokie (ale w barwie, nie w emisji!), ciemne, lecz jednocześnie miłe dla ucha, aksamitne, rubinowe, przebogate w alikwoty. Kolejną niespodzianką jest interpretacja umieszczonych na płycie utworów. Wprawdzie nigdy nie słyszałem w wykonaniu Ewy Podleś arii z Orlanda, jednak wydawało mi się, że arie tytułowego bohatera Rinalda dobrze znam; artystka nagrała cztery z nich dla wytwórni Forlane, mam też nagranie całej opery pod dyr. Christophera Hogwooda z Wiednia, z 17 stycznia 1999 roku (na szczęście kilka zachodnich radiofonii transmitowało to wykonanie). Rinaldo z omawianej płyty jest jednak zupełnie inny; barwa głosu Ewy Podleś nie jest wcale jedyną tego przyczyną. Jory Vinikour (ten sam, który współpracował z Ewą Podleś przy nagraniu Ariodante Händla) napisał bowiem nowe ornamentacje specjalnie dla śpiewaczki. Kadencje te są niewiarygodnie karkołomne, a tempo niektórych z nich zapiera wręcz dech w piersiach.

Na płycie znajdują się wszystkie arie Rinalda (8!) i Orlanda (5). Każdy z utworów – jego interpretacja, ozdobniki, środki wokalne i interpretacyjne użyte w nim przez Ewę Podleś – wymagałby oddzielnej rozprawy; chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę jedynie na kilka aspektów tego genialnego nagrania. Przede wszystkim słychać, że artystce śpiew sprawia radość, że sprawia jej radość poszukiwanie ciągle nowych środków interpretacyjnych; ta radość udzieliła mi się podczas słuchania płyty. Przepraszam za banalne stwierdzenie, ale Ewa Podleś po prostu żyje tym, co robi. Także kreowane przez śpiewaczkę postacie nabrały życia dzięki bogatej interpretacji, dzięki częstym i czasami zaskakującym zmianom tempa, wreszcie dzięki przekonującemu przedstawieniu różnorakich nastrojów. Mogłoby się wydawać, że 60 minut arii Händla może być nużące i monotonne; nic bardziej błędnego, płyty słucha się jednym tchem, nie sposób do tych nagrań wielokrotnie nie wracać. Jestem niezwykle wdzięczny wynalazcy płyt kompaktowych, jestem bowiem pewien, że po kilkudziesięciu wysłuchaniach omawianej płyty, „zajeździłbym” kilka czarnych krążków. W wielu miejscach nagrania nasuwało mi się nieodparcie pytanie: jak ona TO robi?: np. niekończąca się, zaśpiewana barytonowym wręcz głosem finałowa fermata w Venti turbini; pnące się spiralnie z oszałamiającą prędkością w górę koloratury w E un incendio fra due venti; karkołomne zmiany rejestrów oraz śpiewane w tempie karabinu maszynowego ozdobniki w Cielo! Se tu il consenti. Nawet gdy dodamy do tego balsamiczne legato w Cara sposa czy fragmencie Vaghe pupille i tak nie uda nam się wskazać na wszystkie atuty tych oszałamiających nagrań.

Promocję płyty rozpoczął koncert artystki w Carnegie Hall z towarzyszeniem Moskiewskiej Orkiestry Kameralnej pod dyr. Constantina Orbeliana. Ewa Podleś wykonała sześć arii Vivaldiego, Glucka i Händla; oszalała z entuzjazmu publiczność (o czym donosili uczestnicy koncertu w internetowej Opera-L) zmusiła śpiewaczkę do czterech bisów. Koncert zebrał też entuzjastyczne recenzje w prasie amerykańskiej.

Wiele się mówi i pisze o interpretacji dzieł barokowych; barok prezentowany przez panią Podleś przekonuje mnie całkowicie. Chciałbym jednak oddać głos samej artystce, która w książeczce płyty zamieściła swoje barokowe credo: W mnogości muzykologicznych teorii i naukowych traktatów dotyczących stylu i wykonawstwa baroku i muzyki klasycznej, można się kompletnie zagubić. Kto może być jednak całkowicie pewien, w jaki sposób muzyka ta powinna być grana dzisiaj, jak była grana i śpiewana w czasach jej powstania? Interpretacja, którą przedstawiam na tej płycie, wypływa z instynktu i z serca. Jednej rzeczy jestem absolutnie pewna: ci kompozytorzy byli ludźmi posiadającymi ciało i duszę, pisali dla innych ludzkich istot. Gdzieś tam w głębi człowiek dziś jest taki sam, jak kiedyś: w szczęściu, radości i uniesieniu miłosnym, w smutku, rozpaczy i samotności, w rozłące czy stracie…

Płyta otrzymała już na Zachodzie pierwsze (entuzjastyczne) recenzje, o płycie dyskutuje się też w Internecie. Boję się jednak, że podobnie jak inne płyty Ewy Podleś wydane za granicą, także ten krążek nie trafi do polskich sklepów. Bardzo chciałbym się mylić.

Krzysztof Skwierczyński


Patrz też:

  • Händel arias from Rinaldo & Orlando, Ewa Podleś (contralto), Moscow Chamber Orchestra, dyr. Constantine Orbelian, DELOS, DE 3253 (Amazon).