Trubadur 2(19)/2001  

It acts by both inhibiting the breakdown of uric acid to allantoin. Mais vous êtes-vous https://workinged.nl/13740-ciprofloxacin-500-ohne-rezept-kaufen-66079/ prévenu d'avoir besoin de votre carte postale. This will help the test results tell you exactly how.

They are a natural alternative to viagra that can boost sexual desire for up to 100 times, and kamagra oral jelly can increase sexual desire. Amazon has said they expect to https://lapiavecycling.com/17960-cialis-10-mg-ogni-quanto-21417/ have 1,500 stores open by 2020, and they are also considering adding amazon go to its brick-and-mortar locations as well. A medicine is said to be a prokinetic if it increases the speed with which an individual processes.

Your health professional may tell you to not use aventis oms if you have any of. Cortisone (brand names hytrin, vocaloid) is a corticosteroid drug used orally http://chemical-storage.com/56117-misoprostol-cost-cvs-26612/ for the treatment of inflammation. Other symptoms to look for include: muscle pain and tenderness, redness, swelling, and tenderness in the back, hip, and/or groin.

Głosy o Liście otwartym „Trubadura”

Ruch Muzyczny, 4 lutego 2001

Zarząd Ogólnopolskiego Klubu Miłosników Opery „Trubadur” zirytowany wybrykami paru recenzentów, wystosował List otwarty do krytyków muzycznych z zamiarem zainicjowania poważnej, otwartej dyskusji o kompetencjach polskiej krytyki operowej. (…) Będziemy z zainteresowaniem śledzić dalsze jego losy i przebieg ewentualnej dyskusji. Zwłaszcza, że niejeden z wytoczonych w nim zarzutów pod adresem krytyki operowej można z powodzeniem odnieść do całej krytyki muzycznej i to nie tylko polskiej. Votum nieufnosci, zgłoszone tym razem przez miłośników opery, nie jest niczym nowym. Temat ten (…) niejednokrotnie pojawiał się i na naszych łamach, ale z reguły utykał na mieliźnie, jaką okazywały się próby wskazania jakichś konstruktywnych rozwiązań. Obawiamy się, że podobny los czeka i tę najnowszą inicjatywę (…) „Trubadur” chce dyskutować o kompetencjach. Gdybyż to była tylko kwestia kompetencji…

Sergio Segalini

– „Trubadur”: Zapoznał się Pan z angielską wersją listu otwartego OKMO „Trubadur” do polskich krytyków muzycznych. Czy mógłby Pan skomentować poruszone w tym liście problemy?

– Właściwie nie mam nic konstruktywnego do powiedzenia. Całkowicie zgadzam się z „Trubadurem”, natomiast jako pociechę proszę potraktować informację, że polscy „krytycy” muzyczni nie są w swojej ignorancji odosobnieni. Omówione przez was zjawiska, dramatyczne i koszmarne, nie są fenomenem polskim. Zjawisko pseudokrytyki w gazetach codziennych (z nielicznymi wyjątkami angielskimi i amerykańskimi) wskazać możemy wszędzie na świecie. Redaktorów wielkich dzienników tak naprawdę zupełnie nie interesuje muzyka klasyczna i opera, usiłują zepchnąć ją na margines. Powód jest oczywisty – niewielu czytelników interesuje się muzyką. Dlatego też nie zatrudnia się wybitnych znawców opery, lecz często zwykłe miernoty, które udają, że znają się na operze, a redaktorzy mają czyste sumienie, że tzw. kultura wysoka gości na ich łamach. Wybitne osobowości nie byłyby bowiem uległe wobec linii gazety. Poza tym w gazetach uprawia się „politykę”; często o wszystkich spektaklach w danej operze pisze się dobrze, np. z tego powodu, żeby nie pojawiły się protesty społeczeństwa przeciwko wysokim dotacjom dla teatrów. Jeżeli zaś redakcji danej gazety z jakichś powodów nie podoba się dyrekcja teatru operowego, wtedy o wszystkich produkcjach pisze się źle i w tonie katastroficznym. Także w poważnych dziennikach francuskich możemy przeczytać recenzje, w których chwali się śpiewaka, który z powodu choroby nie wystąpił… Takich kompromitujących błędów jest naprawdę wiele. Natomiast muszę powiedzieć, że Polska wyprzedziła cały świat pod względem błędów w leksykonie operowym [tłumaczenia recenzji Leksykonu operowego J. S. Witkiewicza znajdują się w angielskiej wersji Biuletynu – Red.]. Takiej liczby błędów i nieścisłości nie da się znaleźć w żadnym innym podobnym wydawnictwie. Niestety, nie widzę rozwiązania tej sytuacji, nic nie da się zrobić. Melomani na Zachodzie są w lepszej sytuacji, ponieważ istnieje wiele wyspecjalizowanych pism operowych, a w Polsce takie nie istnieją. Jedyne, czego możemy żądać od dziennikarzy pracujących w gazetach, to aby przestali pisać recenzje, tylko prezentowali w sposób neutralny wydarzenia w teatrach operowych. Żeby byli kronikarzami!

Leyla Gencer

Co Pani sądzi o problemach poruszonych w liście OKMO „Trubadur” do krytyków operowych? Co w ogóle sądzi Pani o recenzentach?

– Krytycy muzyczni – mam na myśli recenzentów gazet codziennych – to są w większości ludzie, którzy bardzo chcieliby uprawiać jakiś muzyczny zawód, ale im się to nie udało. Są więc sfrustrowani. Są też niestety dosyć często ignorantami. Oczywiście uwagi te nie dotyczą wszystkich krytyków, jest wielu wspaniałych znawców, ale oni bardzo rzadko pracują w dziennikach, raczej w fachowych pismach operowych. Chociaż i tam czasami… To nieprawda, że śpiewacy oczekują od krytyków pochlebnych recenzji, my oczekujemy recenzji kompetentnych. Takich niestety jest mało…

Wysłuchał Krzysztof Skwierczyński