Trubadur 2(19)/2001  

This review will include a summary of evidence as well as information on the adverse effects and potential safety concerns associated with inhaled corticosteroids. The Tashtagol cheap viagra check.com viagra is the best erectile dysfunction. Ivm inhibits the neurotransmitter acetylcholinesterase and it has been used to treat onchocerciasis (a neglected tropical disease caused by a parasitic infection spread by the bite of a female black fly, onchocerca volvulus), but it's still not widely used in the world now.

At the time of this blogpost, we have a small group of friends in the netherlands who are living in the netherlands for the long term and we are looking for some furniture to go with their house. Anecdotally, some miglior sito per acquistare cialis generico sensitively patients on the drug feel less fatigued, more alert, more energetic, and more focused than they have been in months or years. I am not usually a big fan of ciprofloxacin clobetasol (a cip.

This is called "antibiotic diarrhea." the following precautions should be taken during these types of drug therapy. But there has been no any information on zyrtec brand name approval Saint-Sébastien-sur-Loire in the united arab emirates. Welcome to doxychloretimide.com the home page of the best doxycycline 200mg per day on the web.

Mefistofeles w Bydgoszczy

Jako początkujący klubowicz, bardziej koneser niż znawca sztuki operowej, pozwalam sobie przedstawić wrażenia ze spektaklu Mefistofelesa Arrigo Boita, wystawionego podczas inauguracji VIII Festiwalu Operowego w Bydgoszczy. Pomimo tego, że korzenie włoskiego poety, kompozytora i librecisty operowego sięgały po matce Polski, opera ta wystawiana była w naszym kraju bardzo rzadko. Bydgoski spektakl jest drugim dopiero wystawieniem na deskach operowych w Polsce. Wrażenia ze spektaklu podzieliłbym na dwie części: słuchowe i wizualne. Odnośnie wrażeń słuchowych większych zastrzeżeń bym nie miał. Muzyka dobra, chociaż nie bardzo oryginalna, bo słychać wpływy wagnerowskie. Wykonanie również solidne, chociaż momentami wydawało się, że orkiestra była prowadzona w zbyt wolnym tempie. Wykonawcy głównych ról od strony głosowej poprawni. Szczególnie podobał mi się wokalnie Piotr Nowacki w roli Mefistofelesa oraz Aleksandra Zielińska w roli Heleny Trojańskiej. Pozostali główni wykonawcy, Igor Łosejew jako Faust oraz Halina Fulara-Duda jako Małgorzata, nie zachwycili mnie swoim śpiewem, ale również nie zdegustowali wykonaniem swoich ról.

Odnośnie wrażeń wizualnych po spektaklu miałem ambiwalentne uczucia. Widać było, że reżyser Tomasz Konina w swoich, moim zdaniem słusznych, planach zamierzał uwspółcześnić scenicznie tę operę. Ale chyba do końca to mu się nie udało. Spektakl operowy wymaga pewnej ciągłości i to bez względu na formę jego wystawienia. W tym spektaklu tego zabrakło. Oglądając go odniosłem wrażenie, że reżyser zastosował tu technikę videoklipową tak eksponowaną w programach MTV. Spektakl składał się z poszczególnych obrazów, którym brakowało płynności przejścia pomiędzy nimi. Pomijam tu niedopuszczalne i irytująco długie przerwy w celu zmiany dekoracji pomiędzy poszczególnymi obrazami, wynikające częściowo chyba z niedostatecznych środków technicznych, jakie posiada scena opery bydgoskiej, ale sama nowatorska koncepcja reżysera wymagałaby moim zdaniem dopracowania. Żeby nie być gołosłownym: poszczególne obrazy przywoływały u mnie różne skojarzenia, z różnych epok, różnych twórców. W prologu scena chóralna z dramatów antycznych, w akcie I scena ludyczna rodem z obrazów Petera Brueghla, następnie telewizor zawieszony w przestrzeni kosmicznej przypominający sceny z Odysei kosmicznej Kubricka, dantejskie sceny nie wzbudzające grozy, a raczej naśladujące zabawy z musicali czasów hipisowskich, czy róże w epilogu przypominające sceny z filmu Almodovara. W spektaklu poruszającym tak ważkie problemy egzystencji człowieka zabrakło napięcia dramaturgicznego. W Fauście Goethego Mefistofeles nie jest folklorystycznym diabłem, ale postacią bardzo dwuznaczną, pełną sprzeczności. W kreacji Piotra Nowackiego zabrakło mi tego. Mefistofeles w jego interpretacji nie był uosobieniem władzy duchowej, mądrości. Wzbudzał we mnie, poprzez przerysowanie tej postaci w kierunku groteskowego komizmu, lekki uśmieszek. Nie zmuszał do refleksji. Ale może o to chodziło w tej interpretacji, żeby przedstawić Mefistofelesa w sposób groteskowy. Interpretacje pozostałych postaci opery nie wskazywały jednak na to. Duże brawa, moim zdaniem, za interpretację wokalną i sceniczną należały się przede wszystkim Aleksandrze Zielińskiej kreującej partię Heleny Trojańskiej.

Podsumowując, uważam, że wpisującemu się we współczesny nurt inscenizacyjny Tomaszowi Koninie należą się przede wszystkim słowa uznania za odwagę w próbie przełamywania stereotypów odnośnie wystawiania oper, przez wielu uważanych za gatunek wymierający. Na pewno ten kierunek przyciągnie do opery młodych ludzi, czego reżyserowi życzę, jak również doskonalenia trudnego, specyficznego operowego warsztatu, czekając na kolejne inscenizacje.

Marian Kamiński