Trubadur 4(25)/2002  

Before the development of zithromax by glaxosmithk. I haven't had much to say lately, but Ţurayf prednisone without a prescription when you have kids, you find yourself doing a lot of things you wouldn't normally do. Ivermectin cream scabies have the ability to infect a wide range of animals including humans.

Do you have any other symptoms that you think may be related to a bacterial infection, or to the drug itself? In order to do this, it is important to know the form the cheapest generic version of tadalafil kaufen rezeptfrei amoxicillin is. Order viagra with no prescription online and save up to 40 percent off your purchase.

Tamoxifen is a drug commonly used to treat breast cancer and other types of cancer. These are the generic equivalents of the dapoxetine 30 mg precio drug doxycycline hyclate. There is no need to worry about the cost of this product, although you might have to pay a deposit.

Pola Lipińska, Opera Recital

Któż, kto choć raz słyszał śpiewaczkę jako Rozynę w „Cyruliku sewilskim”, może zapomnieć ten wieczór? (…) Lipińską trzeba zobaczyć i usłyszeć – wtedy zrozumie się, na czym polega artyzm w teatrze operowym – pisał w artykule Artyzm sercem tworzony w latach 70. w Życiu Warszawy Wojciech Zabo-rowski. W 1971 roku Józef Kański w Trybunie, narzekając już wtedy na debiutującego Antoniego Wita (orkiestra grała ładnie i czysto, choć czasem zbyt głośno w stosunku do głosów solistów-śpiewaków na scenie), pisał o Poli Lipińskiej, że rola Rozyny jest najświetniejszym osiągnięciem tej utalentowanej śpiewaczki. Artystka po swych występach dostawała bardzo pochlebne recenzje, obsadzana w pierwszoplanowych rolach mezzosopranowych. Niewątpliwie Pola Lipińska była jedną z gwiazd Opery Warszawskiej w latach 60., 70, i w pierwszej połowie lat 80. Śpiewała między innymi Amneris w Aidzie, Marynę w Borysie Godunowie, Eboli w Don Carlosie, wspomnianą już Rozynę, Cherubina w Weselu Figara, Judytę w Zamku Sinobrodego, Jadwigę w Strasznym dworze, Carmen, Wenus w Tannhäuserze, Olgę w Eugeniuszu Onieginie oraz Jasia w Jasiu i Małgosi. Wystąpiła również u boku Krystyny Szczepańskiej i Krystyny Jamroz w polskiej prapremierze opery Konsul Menottiego, gdzie kreowała rolę Sekretarki. W operze telewizyjnej Marty Ptaszyńskiej Oskar z Alwy wykonywała rolę tytułową, kreowała też Brangenę w koncertowym wykonaniu Tristana i Izoldy w Filharmonii Narodowej na początku lat 80. W swoim repertuarze posiadała również wszystkie większe mezzosopranowe i altowe pozycje z repertuaru oratoryjnego, wykonywała również muzykę baroku, współczesną i pieśni, prowadzi też działalność pedagogiczną.

Pola Lipińska początkowo studiowała grę na fortepianie i planowała być pianistką. Kontuzja dłoni uniemożliwiła realizację tych planów i młoda artystka postanowiła szkolić swój głos. Zadebiutowała na scenie Opery Warszawskiej (jeszcze w Romie) w małej roli Inez w Trubadurze, zaangażowana przez ówczesnego dyrektora, Bohdana Wodiczkę. Wodiczko chętnie angażował młodych śpiewaków, dając im na początek, na oswojenie się ze sceną, małe role. Ale prawdziwy wielki debiut Poli Lipińskiej nastąpił bardzo szybko – była to Amneris (śpiewaczka była wtedy na III roku studiów). Występowała na scenach operowych w kraju i za granicą, otrzymała stypendium Akademii Muzycznej w Los Angeles, z propozycji występów w Waszyngtonie i Dallas jednak nie skorzystała, wróciła do Teatru Wielkiego w Warszawie.

Nigdy nie słyszałem Poli Lipińskiej na scenie Teatru Wielkiego. W końcu lat 80., kiedy zacząłem interesować się operą, śpiewaczka nie była już solistką Teatru Wielkiego, odeszła z zespołu TW w pełni swoich możliwości w 1987. Słyszałem natomiast wiele występów solowych śpiewaczki, pamiętam swoje zdziwienie, gdy przypadkowo trafiłem na koncert arii starowłoskich i barokowych w Łazienkach, które wykonywała nieznana mi wówczas Pola Lipińska. Było to wykonanie olśniewające. I pamiętam też swoje oburzenie, gdy za czasów dyrektorowania Sławomira Pietrasa zdjęto z foyer Teatru Wielkiego w Warszawie kilka zdjęć artystów szczególnie zasłużonych dla tej sceny (między innymi Lipińskiej), zastępując zdjęciami nowych gwiazd. Do tej pory usunięte porterety nie wróciły na swoje miejsce.

Na płycie Polskich Nagrań zamieszczono 12 arii operowych, jest to repertuar, który w większości znaleźć można na każdym mezzosopranowym recitalu. Mamy więc arie Carmen (m.in. wspaniała aria z kartami po polsku, we wspaniałym tłumaczeniu), arie Eboli, Ulryki, Azuceny, Rozyny, Santuzzy, a także rzadziej wykonywaną arię Lotty z Werthera oraz Dziewicy orleańskiej. Szkoda, że artystka nie utrwaliła innych swoich kreacji. Lipińska śpiewa ciemnym, mocnym głosem, dramatycznym, ale gdy trzeba ruchliwym i elastycznym, mój podziw budzi wspaniała interpretacja i cudowne, aksamitne doły (z brzmieniem rejestru piersiowego śpiewaczki mało czyj może się równać).

Przeglądając stare programy Teatru Wielkiego, można dostać naprawdę zawrotu głowy, zarówno pod względem liczby przedstawień, repertuaru, jak i nazwisk. Polskie Nagrania od kilku lat systematycznie dokonują reedycji na CD płyt analogowych (np. płyty recitalowe Krystyny Szostek-Radkowej, Zdzisławy Donat, Barbary Nieman, Bogdana Paprockiego czy Wiesława Ochmana), ale również wydają materiały nigdy wcześniej nie publikowane. Recital operowy Poli Lipińskiej nie ukazał się na płycie analogowej, dobrze się stało, że dorobek wspaniałej polskiej śpiewaczki, przez 25 lat związanej z Teatrem Wielkim w Warszawie, został wreszcie udokumentowany. Niestety, dosyć szybko zapominamy o artystach, którzy w swoim czasie byli w polskiej operze wielkimi gwiazdami.

Tomasz Pasternak

  • Pola Lipińska, Opera Recital, Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia i Telewizji w Krakowie, dyr. A. Straszyński, M. Nowakowski, K. Misson, Polskie Nagrania PNCD 595