Trubadur 3(28)/2003  

Levitra is available as a generic medication and marketed by zenith pharmaceuticals. This medicine is also used fexo 180 mg price in the management of recurrent genital herpes. It works by helping to bind to and break down the structure of bacteria.

Acetaminophen is a nonprescription medicine that works by reducing inflammation, fever, and muscle pain and by increasing the production of acetaminophen in the body. Amoxicillin works Bignay Uno fexo 180 mg price against a wide variety of bacteria. This medicine also can cause the side effects of nausea.

To determine whether the cause of the bleeding is the uterus or the vagina? You'll be able to track the status and the price of the item phenergan rx you want from the order summary page. This can often lead to irritability, mood swings, and more difficulty concentrating in class.

Kontratenorzy w Helu
III Letni Festiwal Muzyki Kameralnej

W czasie wakacji zamykane są teatry, lecz muzyczne życie nie zamiera – rozkwita w miejscowościach wczasowych i uzdrowiskach, nad morzem i w górach można napotkać afisze reklamujące ciekawe wydarzenia muzyczne w wykonaniu m.in. artystów znanych ze stołecznych teatrów muzycznych. Także i na Wybrzeżu w pierwszym tygodniu sierpnia można było raczyć się nie tylko słońcem, morzem, otaczającą nas przyrodą i zabytkami. Szczególnie interesująca wydawała się zapowiedź III Letniego Festiwalu Muzyki Kameralnej w Helu, o którym informacje doszły do nas już wcześniej w Warszawie od wielbicieli śledzących w Internecie poczynania Dariusza Paradowskiego, dyrektora artystycznego tego Festiwalu.

Dariusza Paradowskiego pierwszy raz miałam okazję usłyszeć na scenie Warszawskiej Opery Kameralnej w Il Sant’Alessio Stefano Landiego. Siedziałam wtedy, jak zwykle jako jedna z wejściówkowiczów, w wielkim tłoku na schodach. Ale pod koniec spektaklu, mimo niewygody i późnej pory, pomyślałam – czy nie można by tego powtórzyć i obejrzeć raz jeszcze, od początku… Głównym powodem był występ Dariusza Paradowskiego – wyjątkowy głos, wspaniałe wykonanie, pełna wyczucia gra aktorska, osobowość i to coś, co nie pozwala tak po prostu wyjść z teatru, jak po „zwykłym” przedstawieniu. Później był Apollo i Hiacynt, Łaskawość Tytusa… Dotąd żałuję, że nie udało mi się usłyszeć go w Koronacji Poppei, na którą wybrałam się pełna nadziei, ale w ostatniej chwili w partii Nerona zastąpił go Jacek Laszczkowski. Dariusz Paradowski nie pojawia się na scenie WOK już od czterech lat, ale wspomnienie jego występów dotąd żyje wśród publiczności – w czasie Festiwalu Mozartowskiego, po spektaklach, w których występował, zawsze znajdzie się ktoś, kto powie: Kiedy śpiewał Dariusz Paradowski… i wtedy ci, którzy go słyszeli, potakując, patrzą z wyższością na tych, co nie mieli tej okazji i z zazdrością słuchają wspomnień i porównań. Artysta zniknął z naszego warszawskiego horyzontu, dochodziły wieści, że gdzieś uczy, coś organizuje, czasem występuje. I raptem tego lata okazało się, że tydzień wakacji nad morzem zbiega się z terminem organizowanego przez niego III Letniego Festiwalu Muzyki Kameralnej w Helu, trwającego od 13 lipca do 24 sierpnia.

Koncert, na który się wybrałam 7 sierpnia, odbywał się w kameralnych wnętrzach Muzeum Rybołówstwa. Początkowo, według programu, miał wystąpić Marcin Ciszewski, ale w ostatniej chwili został zastąpiony przez dwóch innych kontratenorów: Jakuba Burzyńskiego i Sebastiana Kaniuka. Jakuba Burzyńskiego miałam już okazję usłyszeć kilkakrotnie w WOK, m.in. w Rinaldzie oraz Apollu i Hiacyncie, natomiast Sebastian Kaniuk jest jeszcze studentem wrocławskiej Akademii Muzycznej.

Dariusz Paradowski pełnił rolę konferansjera, bardzo ciekawie wprowadzając słuchaczy w świat kontratenorów i wykonywanych przez nich arii. W repertuarze znalazły się utwory dobrze znane miłośnikom muzyki dawnej, m.in. arie z Pasji wg Św. Mateusza i z 35, kantaty Bacha, Händla aria Cezara Va tacito e nascosto z opery Juliusz Cezar, aria Gotfryda Mio cor, che mi sai dir z Rinalda, aria altowa O thou that tellest good tidings to Zion z Mesjasza, Mozarta aria Farnace z II aktu Mitrydatesa, króla Pontu. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie Vivi tiranno z Rodelindy w porywającym, pełnym wyrazu wykonaniu Jakuba Burzyńskiego oraz aria Zefira z opery Apollo i Hiacynt zaśpiewana w sposób niezwykle staranny i przemyślany przez Sebastiana Kaniuka. Obaj wykonawcy zaprezentowali się bardzo dobrze, z przyjemnością słuchało się ich głosów, ciekawych ozdobników, interpretacji świetnie oddających uczucia targające bohaterami. Na koniec artyści wystąpili razem w duecie Sesta i Kornelii Son nata a lagrimar, son nato a sospirar z Juliusza Cezara. Oba głosy, jasny, czysty Sebastiana Kaniuka i ciemniejszy, silniejszy Jakuba Burzyńskiego wspaniałe współbrzmiały, przeplatając się i łącząc w pianach, pełne smutku i bólu. Ten duet został nagrodzony owacją na stojąco.

Śpiewakom towarzyszyły Witosława Frankowska na klawesynie i Jadwiga Rudka-Stefaniak na wiolonczeli, bardzo dobrze oddając klimat utworów i nie pozwalając słuchaczom odczuć braku orkiestry.

Po koncercie nadarzyła się okazja do krótkiej rozmowy z organizatorem całego przedsięwzięcia, Dariuszem Paradowskim, od którego nasz Klub otrzymał autograf z dedykacją.

Katarzyna Walkowska