Trubadur 4(29)/2003  

Malinconia d’amore

Melancholia – ten stan duszy, w którym od wieków artyści znajdują inspirację, stanowi bez wątpienia jeden z często pojawiających się tematów i nastrojów muzycznych. W takim właśnie klimacie utrzymana jest nowa płyta José Carrerasa, na której artysta przedstawia własny wybór pieśni, które przemawiają do niego swą muzyczną i poetycką ekspresyjnością i są mu szczególnie bliskie emocjonalnie.

José sięgnął tu po twórczość kompozytorów XIX i XX wieku, takich jak: Piotr Czajkowski, Jules Massenet, Isaac Albeniz, Luigi Denza, Pasquale Mario Costa, Enrico Toselli, Giovanni D’Anzi, Vincenzo Acampora oraz Katalończycy: Enric Morera i Amadeo Vives. Ich utwory opracowali na głos, fortepian i zespół smyczkowy: Sascha Goetzel, Heinrich W. Peck oraz Luca Logi. Ich nastrojowa, stylowa, zachwycająca subtelnością, a zarazem wyrazistością instrumentacja daje urzekający efekt. Wspaniale uwypukla charakter oraz tematykę utworów: nastrój liryzmu, zadumania, smutku, melancholijne oblicze miłości, utracone lub nieodwzajemnione uczucie, tęsknota za ukochaną osobą czy też nostalgia za ojczyzną.

Tenorowi towarzyszą znakomity włoski pianista – stały akompaniator śpiewaka – Lorenzo Bavaj oraz kwartet smyczkowy Ensemble Wien w składzie: Rainer Honeck (skrzypce I), Raimund Lissy (skrzypce II), Peter Goetzel (altówka) i Josef Niederhanmer (kontrabas). Muzycy ci tworzą dla solisty dyskretne, nastrojowe tło o niezwykłych chwilami barwach, uzyskiwanych przez jakby rozmywanie się brzmienia fortepianu pośród dźwięków smyczków, a także poprzez intrygujące współbrzmienia instrumentów, fascynujące wzajemne przenikanie się dźwięków, pozwalające na wydobycie z utworów całej palety barw i odcieni. (Tutaj należy wspomnieć jeszcze o czwartym autorze aranżacji, Wernerze Thomasie Mifune, który rewelacyjnie opracował na kwartet smyczkowy zawarte na płycie dwa utwory instrumentalne z cyklu Suite espanola, op. 47 Isaaca Albeniza.)

Ten rodzaj repertuaru wymaga śpiewaka, który może obdarzyć takie utwory głosem pełnym delikatności i ciepła, prawdziwą głębią emocji oraz jest zdolny oddać w pełni ich niezwykły charakter, może właśnie śpiewaka, który sam kiedyś wejrzał wprost w mroczne oczy melancholii (o których pisał poeta Georg Trakl), w ich najczarniejsze otchłanie. Może właśnie takiego śpiewaka jak José Carreras – pisze w książeczce do płyty Jürgen Otten. Bez wątpienia melomani na całym świecie uwielbiają katalońskiego tenora w takim właśnie lirycznym, melancholijnym repertuarze. Stąd w programach jego recitali wiele jest tego rodzaju utworów. A ponieważ wybierając charakter swych albumów, José często bierze pod uwagę prośby swych wielbicieli, teraz postanowił zaoferować im (i nie tylko im) siebie w utworach, w których tak bardzo pragną go słuchać. José Carreras posiada ten rodzaj głosu, o którym pisze J. Otten, i obdarza te wszystkie pieśni swym szlachetnym, miękkim, aksamitnym, ciepłym i zmysłowym (tu nieco przyciemnionym) głosem, przepojonym głębokim liryzmem i słodyczą, zachwycającym swym naturalnym brzmieniem i pięknym timbrem. Niezwykle urzekają jego przepiękne, delikatne piana, jak i imponujące pełne mocy crescenda.

Jako niezrównany interpretator pieśni, José przywiązuje znaczenie do każdego słowa, wydobywa każdą możliwą cząstkę dramatyzmu z pieśni, posiadając ten unikalny dar tworzenia niepowtarzalnych wokalnych kreacji, nasyconych żarliwym uczuciem i poruszających do głębi. Artysta wie, jak użyć swego magnetycznego głosu, by dotknąć nim duszy słuchacza, aby każdy utwór odbierać jak szczere wyznanie. Dlatego trudno byłoby wyróżnić jakikolwiek z tego zestawu, jaki ułożył dla nas José. Każdy wart jest wysłuchania i przeżycia go razem z artystą od pierwszej pieśni (przepiękna Elegie J. Masseneta, jakby stworzona dla bohatera jego opery, Werthera, i dla jego niezapomnianego odtwórcy José Carrerasa) do ostatniej – L ‚Emigrant – bez wątpienia najbliższej sercu śpiewaka. Może więc o niej właśnie warto powiedzieć trochę więcej. Skomponowana przez Amadeo Vivesa (1871-1932) do prostego, ale pełnego wyrazu tekstu Jacinta Verdaquera, jest uważana przez Katalończyków za utwór niemalże narodowy. Niezwykle przejmująco opowiada o rozstaniu z rodzinną ziemią i bliskimi, miłości do ojczyzny i tęsknocie za nią, pożegnaniu ze wszystkim co najdroższe, wreszcie pożegnaniu z życiem. José śpiewał tę pieśń w sposób porywający niezliczoną ilość razy na koncertach w swej rodzinnej Barcelonie i chyba każdy, kto był tego świadkiem, nawet nie będąc rodakiem wielkiego tenora, przyzna, że czuł się wtedy prawdziwym Katalończykiem. Pieśń ta najlepiej brzmi na żywo, może dlatego do tej pory właśnie takie jej wersje były na płytach José Carrerasa. Ale teraz każdy, kto kocha ten utwór, otrzymał od śpiewaka wspaniały podarunek – jej bardziej kameralną, cudownie intymną wersję z oryginalną instrumentacją, wersję niosącą ze sobą nowe niezapomniane emocje.

Dzięki kunsztowi wielkiego tenora i doskonałych akompaniatorów, melodycznej różnorodności oraz niebanalnym aranżacjom, płyta, choć tematycznie utrzymana w klimacie melancholii, nie jest nużąca, a raczej wręcz inspirująca duchowo. Wielbiciele Carrerasa znajdują tu wiele z tego, co kochają u swego tenora. A pozostali słuchacze, którzy nie zlękną się zażyć tej nieco skondensowanej dawki melancholii, przekonają się o jej niezwykłym działaniu.

Monika Pulik, Dorota Pulik

  • José Carreras, Malinconia d’Amore, Koch Universal/Deutsche Grammophon 474 160 2 oraz Koch Universal/Deutsche Grammophon 474 591 2