Trubadur 3-4(32-33)/2004  

And in the event of an emergency situation, you can reach us at anytime on our contact form on the website. What is the amount of drug you’re taking https://swtak.org/ and how expensive is it? It is also available for those in the middle aged group of 30 years and above.

When i would get depressed and get mad, i would try to find something to make me have feelings. If you’re Bellechasse Regional County Municipality looking for the best drugstore coupon for clomid, clomiphene citrate online, you’ve come to the right place. The drug was developed by the pharmaceutical company, which is based on the company’s research into treating and preventing prostate enlargement in men.

It was first reported in 2007, and may result from a direct neurotoxic effect or from the use of other antibiotics. In the united buy rhinocort aqua states it is available as a generic drug with no prescription needed. For over 25 years in the healthcare industry we have been your trusted provider of discount prescription drugs, without the usual prescription drug high prices.

Mikołaj Giaurow (1929 – 2004)

Jeden z wybitnych angielskich publicystów muzycznych, Alan Blyth, napisał kiedyś o Mikołaju Giaurowie: …niektórzy uważają, iż na scenie brakuje mu niekiedy napięcia i zaangażowania, że udaje mu się osiągać je jedynie w studio nagraniowym. Ja natomiast uważam, każdorazowo oglądając go w teatrze, że jest to bardzo interesujący artysta, o wspaniałej prezencji, dramatycznej sile wyrazu ugruntowanej dobrym aktorstwem, o głosie pełnym blasku i głębi – stawiających go w czołówce wielkich aktorów sceny operowej.

Mikołaj Giaurow, poprzez swą artystyczną asymilację głównie z partiami repertuaru włoskiego, uważany jest za typowo włoski w charakterze basso cantante, ale o mocno osadzonym, głębokim w położeniu głosie. Barwa tego głosu nie jest może tak charakterystyczna jak jego rodaka Borysa Christowa, ale dźwięk jest bogaty i aksamitny. Do swej wysokiej pozycji na światowym rynku wokalnym Giaurow dochodził stopniowo. Choć uznano go za najbogatszy głos basowy po II wojnie, przecież często zarzucano monotonię i brak liryzmu we frazowaniu, a także pewne braki w aktorskiej interpretacji postaci. Z czasem jednak udało się artyście uzyskać głębokie, ciemne brzmienie głosu, wzbogacić i urozmaicić jego ekspresję i cieniować frazowanie. Wydaje się, że znakomity polski znawca wokalistyki Józef Kański nie bez uzasadnienia nazwał Giaurowa wielkim rodakiem i następcą Borysa Christowa.

Mikołaj Giaurow urodził się 13 września 1929 w Welingradzie w Bułgarii. Rodzice jego nie byli muzykami, choć ojciec, związany zawodowo z cerkwią, lubił popisywać się swoim dźwięcznym basem. A i sam Mikołaj śpiewał już od dziecka wdzięcznym sopranem koloraturowym. I, jak sam wspomina, zawsze ciągnęło go do muzyki i sceny. Próbował więc nauki gry na różnych instrumentach (trąbka, klarnet, puzon), nawiązał kontakt z działającą w rodzinnym mieście trupą teatralną i zagrał nawet kilka ról na scenie. W trakcie służby wojskowej wstąpił do wojskowego zespołu pieśni i tańca. Podczas jednego z występów w 1949 roku usłyszał go kompozytor Petko Stojanow i namówił na przesłuchanie w konserwatorium. Giaurow został przyjęty i znalazł się w klasie Christo Brymbarowa (wybitny ongiś bułgarski bas-baryton). W czasie studiów w konserwatorium sofijskim otrzymał stypendium zagraniczne i został studentem szkoły muzycznej w Leningradzie, a potem w Moskwie w klasie Aleksandra Baturina (1904-1983, znakomity rosyjski bas-baryton). Ostatecznie Konserwatorium im. P. Czajkowskiego w Moskwie ukończył ze złotym medalem w 1955 roku w klasie prof. Rozy Jakowlewej. W tym samym roku nastąpiły dwa brzemienne w skutki wydarzenia w życiu artystycznym śpiewaka: w Warszawie, na konkursie wokalnym w ramach Festiwalu Młodzieży i Studentów otrzymał I nagrodę i Złoty Medal, a trochę później bezapelacyjnie wygrał Konkurs Wokalny w Paryżu.

Debiut operowy artysty miał miejsce w Sofii, w 1956 roku, w partii Don Basilia w Cyruliku sewilskim G. Rossiniego. Po debiucie wyjechał ponownie do Moskwy, tam opracowywał repertuar operowy i koncertował (głównie w repertuarze pieśniarskim, z akompaniamentem pierwszej żony, Zlatiny). Już wówczas w jednej z recenzji napisano: pospieszcie się z zaangażowaniem Giaurowa do Staatsoper, ponieważ już za kilka lat będzie żądał tak astronomicznych honorariów, jakich Opera Wiedeńska nie będzie mu w stanie zapłacić! Istotnie, w 1957 roku młody bas zaśpiewał Ramfisa w Aidzie na scenie wiedeńskiej. Dwa lata później nadeszła propozycja mediolańskiej La Scali: partia Warłaama w Borysie Godunowie (obok B. Christowa w partii tytułowej i Dymitra Uzunowa jako Samozwańca – obu śpiewaków bułgarskich!). Sukces był tak znaczny, iż już za parę dni śpiewał partię tytułową i od sezonu 1959/60 znalazł się w La Scali praktycznie do końca swej czynnej kariery zawodowej. Sceny całego świata stanęły przed Giaurowem otworem. Przypomnijmy debiuty na tych najbardziej prestiżowych: Covent Garden w Londynie – 1962 (Ojciec Gwardian w Mocy przeznaczenia), Festiwal w Salzburgu – 1961 (Requiem G. Verdiego), Metropolitan Opera – 1965 (Mefisto w Fauście). Na scenie nowojorskiej wystąpił w ponad 50 przedstawieniach, m.in. jako Ojciec Gwardian, Król Filip, Fiesco, Borys Godunow, Don Basilio, Arkel (Peleas i Melizanda Debussy’ego). Mikołaj Giaurow miał w swym repertuarze około 50 czołowych partii basowych, głównie z oper włoskich, francuskich, rosyjskich. Mniej więcej tyle (około 40) zarejestrował na płytach (kilka nawet po dwa lub trzy razy). Jedną z jego ulubionych ról był Don Kichot w operze Masseneta. Zadebiutował w niej w 1974 roku w Paryżu, a potem śpiewał ją w Chicago. Po tym występie prasa pisała: Mikołaj Giaurow w głównej roli niewątpliwie przypomina Szalapina, dla którego opera ta została stworzona przed 60 laty. Oddaje ją wyjątkowo przekonująco. Bez Giaurowa przedstawienie skończyłoby się fiaskiem.

3 listopada 1974 Giaurow jeden raz wystąpił w Teatrze Wielkim w Warszawie. Wykonał wówczas partię Króla Filipa w Don Carlosie Verdiego. Lucjan Kydryński tak ocenił ów występ: Giaurow wcale nie posiada imponującego – jak się to mówi – materiału głosowego, ale tym co ma, operuje w sposób absolutnie cudowny. Technika, ekspresja, a przy tym doskonałe aktorstwo Giaurowa składają się na indywidualność, osobowość, jego każde pojawienie się na scenie wywiera wielkie wrażenie. Słynna aria Filipa na początku III aktu zabrzmiała rewelacyjnie, a skwitowana została owacją, jakiej chyba nie słyszałem jeszcze w murach Teatru Wielkiego (Przekrój nr 1546 z 1974 r.).

W 1996 roku w Sofii Giaurow obchodził uroczyście 40-lecie swojej pracy artystycznej. 75-lecia urodzin już nie doczekał. Zmarł na zapalenie płuc 2 czerwca 2004 w swoim domu w Modenie.

Drugą małżonką artysty była znakomita sopranistka włoska Mirella Freni. A jego syn (z pierwszego małżeństwa) Władymir jest znanym dyrygentem.

Jacek Chodorowski