Trubadur 3-4(32-33)/2004  

Opera Krakowska
Sezon 2003-2004

Przed sezonem 2003-2004 na wiadomość, że dyrektorem artystycznym opery zostanie znakomity tenor Ryszard Karczykowski, osobiście bardzo się ucieszyłam. Oczekiwałam zmian, jakie mogą nastąpić pod dyrekcją artysty. Ryszard Karczykowski, śpiewak, którego kariera przebiegała głównie poza granicami Polski, swoim doświadczeniem z najlepszych scen świata dzieli się z młodymi adeptami sztuki wokalnej prowadząc znane już w Polsce „Warsztaty Wokalne Ryszarda Karczykowskiego” i wprowadzając młodych na scenę operową. Dzięki temu mogłam w tym sezonie poznać nowe młode głosy, które przyczyniły się do tego, że ze sceny Opery Krakowskiej powiało świeżością. Trzeba przyznać, że zakończony sezon operowy w Krakowie był bogaty jak rzadko kiedy. Odbyły się cztery spektakle premierowe: w październiku Norma Belliniego, w lutym Gwałt na Lukrecji Brittena, w marcu Rigoletto Verdiego i na zakończenie sezonu w czerwcu plenerowe przedstawienie Halki Moniuszki. Oprócz tego odbył się w maju przedpremierowy spektakl Orfeusza i Eurydyki Glucka. Biorąc pod uwagę, w jakich warunkach znajduje się Opera Krakowska, jest to niemałe osiągnięcie.

Szczególne kontrowersje i emocje wywołały przedstawienia Gwałtu na Lukrecji i Rigoletta. Oba przedstawienia, pomimo różnych głosów za i przeciw, muzycznie i wokalnie zostały znakomicie przygotowane. W Gwałcie na Lukrecji z wielką przyjemnością można było posłuchać głosów młodych śpiewaków: Alicji Węgorzewskiej-Whiskend, Magdaleny Barylak, Katarzyny Oleś-Blachy, Mariusza Godlewskiego, Jacka Ozimkowskiego i wspaniale prowadzonej orkiestry pod batutą Piotra Sułkowskiego.

Premiera Rigoletta została przygotowana na Jubileusz 50-lecia Opery Krakowskiej, który wypada w październiku 2004 r. 18 października 1954 premierą tego właśnie dzieła Opera Krakowska rozpoczęła działalność, a obsada inauguracyjnego przedstawienia składała się z młodych debiutujących talentów. Jako Gilda zadebiutowała znakomita Jadwiga Romańska i śmiem twierdzić, że do tej pory pozostała najlepszą Gildą, towarzyszyli jej Janusz Zipser i Adam Szybowski. Maestra Romańska wraz z Operą Krakowską będzie obchodziła również 50-lecie pracy artystycznej, o czym nie zapomniało jej rodzinne miasto Sosnowiec i w maju odbyły się już tam uroczystości jubileuszowe. Obecne przedstawienie Rigoletta wywołało wiele wzburzenia, a to za sprawą kontrowersyjnej reżyserii Henryka Baranowskiego. Muzycznie, bardzo dobrze, poprowadził spektakl młody włoski dyrygent Aurelio Canonici. W przedstawieniach, które ja oglądałam, Gildą była bardzo dobra i pięknie śpiewająca Edyta Piasecka, księciem Tomasz Kuk, który podbił publiczność przepiękną barwą głosu i znakomitym wykonaniem roli. W partii Rigoletta zarówno Mikołaj Zalasiński, jak i Dainius Stumbras (nowy nabytek Opery Krakowskiej) podobali mi się. W sezonie 2003-2004 Kraków wzbogacił się o dwóch młodych tenorów, są to Maciej Komandera i Vasyl Grokholskyi, cieszy również powrót na scenę świetnego basa Janusza Borowicza, który wystąpił w roli Sparafucila.

Plenerowe przedstawienie Halki na Skałkach Twardowskiego wywołało również wielkie ożywienie w Krakowie. Przez cztery dni spektakl obejrzało ponad 4000 widzów. Jest to już trzecia produkcja plenerowa Opery Krakowskiej. W ubiegłym roku był to Straszny dwór na zamku w Niepołomicach oraz koncertowe wykonanie Madame Butterfly w kopalni soli w Wieliczce. Są to przedstawienia bardzo atrakcyjne, lecz przy zastosowaniu nagłośnienia muzyka brzmi inaczej. Słuchając Halki, brzmienie orkiestry odbierałam jak z taśmy magnetofonowej. Ogólnie jednak pomimo różnych drobnych mankamentów przedstawienie wywarło bardzo dobre wrażenie. Znakomitym Jontkiem był Tomasz Kuk, uważam, że jest nie tylko najlepszym wykonawcą tej partii w Polsce, ale należy do czołówki polskich tenorów. Pomimo obietnic dyrektora opery Bogusława Nowaka żadne z przedstawień plenerowych nie zostało przeniesione na stałą scenę, szkoda, że są to tylko jednorazowe inicjatywy.

Działalność opery to nie tylko przedstawienia operowe, ale również kontynuacja recitali mistrzowskich. Za sprawą dyrektora artystycznego Ryszarda Karczykowskiego odbyły się dwa gościnne recitale: Jewgenija Nesterenki z akompaniamentem Ewy Pobłockiej oraz utalentowanej śpiewaczki Agnieszki Wolskiej. Jewgenij Nesterenko, światowej sławy bas, solista Teatru Bolszoj w Moskwie, uważany za jednego z najlepszych wykonawców partii Borysa Godunowa, wystąpi w Krakowie także w roli Don Basilia w Cyruliku sewilskim w ramach Festiwalu Operowego na jesieni.

Agnieszka Wolska obdarzona sopranem liryczno-koloraturowym ma opinię najlepszej wykonawczyni partii Normy w Polsce. Recital, który dała w Krakowie, udowodnił wielki talent i klasę śpiewaczki. W ramach recitali mistrzowskich odbył się również koncert krakowskiej solistki Małgorzaty Lesiewicz-Przybył, która na scenie krakowskiej znana jest z udanych kreacji: Micaeli, Małgorzaty, Paminy, Mimi, Traviaty, Hanny.

Działalność muzyczno-wokalną prowadzi również Fundacja Pomocy Polskim Artystom „Czardasz”. Przy pomocy Fundacji i Śródmiejskiego Ośrodka Kultury krakowski „Trubadur” był współorganizatorem spotkania z Ryszardem Karczykowskim. W sali wypełnionej do granic możliwości publiczność mogła zapoznać się z przebiegiem kariery artysty dzięki filmowi video z najlepszymi jego rolami. Ryszard Karczykowski należy do tych artystów-śpiewaków, którzy bardzo cenią sobie melomanów, i często podkreśla, że śpiewacy są dla nas, o czym niektórzy dyrektorzy teatrów operowych zapominają. W tym samym miejscu odbyły się też spotkania z innymi znanymi artystami operowymi. Mogliśmy poznać bliżej Mariusza Godlewskiego, Wojciecha Śmietanę oraz ostatnio wieloletnią krakowską śpiewaczkę Teresę Wessely, która w bezpośredni sposób opowiadała o początkach swojej kariery, początkach Opery Krakowskiej, dowcipnie opowiadała o różnych scenicznych wpadkach, publiczność mogła zapoznać się z nagraniami artystki.

Czekam już na przyszły sezon operowy – jaki będzie? Zmiana dyrektora opery, rozpoczęcie budowy gmachu opery – są to niewiadome. Ale być może doczekamy się wreszcie, że kasjerki będą znały obsadę na wiele dni wcześniej, jak to jest w innych teatrach na świecie. Denerwujące jest to, że na premiery nie można się dostać z powodu braku biletów, a potem okazuje się, że tuż przed przedstawieniem są jeszcze miejsca (tak jak było w przypadku Halki i wcześniejszych premier). Wiem, że opera ma zobowiązania wobec różnych sponsorów, którzy dostają zaproszenia i nie korzystają z nich, ale zwracam się z prośbą, aby nie zapominano i o nas, melomanach, którzy chcieliby uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu, jakim jest premiera.

Małgorzata Rakowska