Trubadur 3,4(48,49)/2008  

It can be used to increase your recovery from a hard crash, it can help you recover from an injury and it can help with muscle mass and strength as well. The best thing to remember while choosing a viagra drug is that there are various Tegel generic forms of generic cialis. It is important to know when any drug is to be taken so that patients can take their medicine correctly and what a dose of a drug should be, especially if they are taking it orally.

It is currently marketed in the united states under the brand name cycret. Over the past decade, gabapentin has demonstrated its effectiveness https://altiussa.de/54782-tadalafil-stada-20-mg-12-stück-66358/ for the treatment of many nervous system disorders. Prednisone acetate is often prescribed for the treatment of rheumatoid arthritis, but it can also treat multiple sclerosis, lupus, and certain skin conditions.

If your skin is very oily and you use products frequently, your skin is likely to feel greasy. Soltamox was also marketed by novartis in the uk cytotec fiyatı 2022 Tolú and australia. After administration, the tablets are broken apart and the drug can be absorbed up to 24 hours after ingestion.

Józef Gaczyński (1895-1963)
Artysta zapomniany

Pisać o artyście, z którego działalności artystycznej nie zachowały się żadne ślady, którego nazwiska nie wymieniają żadne encyklopedie, leksykony, a nawet słowniki muzyczne, jest wyjątkowo trudno. Opierać się bowiem wówczas trzeba na wspomnieniach osób z nim związanych, wspomnieniach czasem bardzo odległych, nie zawsze dokładnych i zwykle wyjątkowo subiektywnych, a więc niekoniecznie porównywalnych. Tak właśnie rzecz się ma z Józefem Gaczyńskim, artystą śpiewakiem i pedagogiem, którego dokumentacja artystyczna jest właściwie śladowa. Działał w Warszawie i Poznaniu jako śpiewak w okresie międzywojennym oraz jako śpiewak i pedagog w Krakowie po wojnie. Wszystko, co o nim napisano, uległo zniszczeniu w czasie Powstania Warszawskiego. Teatr Wielki – Opera Narodowa nie posiada żadnych dokumentów dotyczących jego działalności artystycznej. Odtworzenie więc jego kariery wokalnej stało się nie tylko trudne, ale wręcz niepewne. A działalność pedagogiczną artysty dokumentuje właściwie tylko żywa (i zawsze serdeczna) pamięć jego uczniów.

Józef Gaczyński urodził się w Warszawie 14 lutego 1895 roku, ale dzieciństwo i lata młodzieńcze spędził w Moskwie, gdzie mieszkali jego rodzice i pracował ojciec. W 1918 roku wrócił do odrodzonej Polski i rozpoczął studia w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych (w klasie prof. Miłosza Kotarbińskiego). Po dwóch latach przeniósł się do krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, kontynuując studia malarskie, tym razem u prof. prof. Pieńkowskiego i Pankiewicza. Ukończył je w roku 1925. W swym życiorysie (z 20.08.1957 r.) wspomina: tego samego roku w dniu 9 lipca za namową ojca Rizziego, muzyka i kompozytora, wyjechałem do Włoch na studia śpiewacze. We Włoszech pracował m.in. z profesorami Francesconim i Morattim. Nie udało się ustalić, jak długo trwały te włoskie studia artysty. W swym wspomnianym już życiorysie Józef Gaczyński pisze, iż po powrocie z Włoch został zaangażowany do Opery Warszawskiej (przez dyr. Emila Młynarskiego), a już w styczniu ponownie wyjechał z kraju do Wiednia, i znów do Włoch, na dalsze studia wokalne. W Wiedniu jego pedagogiem był prof. Fuchs, a we Włoszech wrócił do prof. Morattiego. W tzw. karcie ewidencyjnej Centralnego Ośrodka Pedagogicznego Szkolnictwa Artystycznego Gaczyński podaje, iż we Włoszech spędził w sumie 2,5 roku, a w Wiedniu 1 rok. W trakcie tych pobytów miał audycje w wiedeńskiej Staatsoper przed ówczesnym dyrektorem generalnym Clemensem Krausem, a w Mediolanie przesłuchiwał go sam Tullio Serafin. Pisemne opinie, jakie od nich otrzymałem, miały wielkie znaczenie w dalszych moich kontaktach artystycznych – pisał śpiewak. Po powrocie z zagranicy kontynuował studia wokalne, tym razem w Studiu Operowym TON, którego dyrektorem artystycznym był dyrygent Piotr Stermich-Valcrociata. Sezon 1933/34 artysta spędza w Operze Poznańskiej. Wystąpił tam jednak tylko w trzech operetkach: Nitouche F. Hervé (partia Gustawa, premiera 29.12.1933), Lalce E. Audrana (Maximus, 13.01.1934) i Wesołej wojnie J. Straussa (Riccardo Durazzo, 1.03.1934). W 1935 roku Józef Gaczyński bezapelacyjnie wygrał konkurs wokalny zorganizowany przez poznańską Rozgłośnię Radiową. Dziennik Poznański (z 19.04.1935 r.) tak odnotował ten fakt: Jego piękny, potężny głos miał cechy bel canto w czystym stylu. Józef Gaczyński okazał się rewelacją konkursu.

Kolejnym etapem jego działalności artystycznej i równocześnie pracy pedagogicznej staje się Grudziądz. Złożona mu przez Piotra Perkowskiego w tym okresie propozycja objęcia klasy śpiewu w Konserwatorium Toruńskim nie zostanie jednak zrealizowana (z powodów finansowych). Wraca więc artysta w 1938 roku do Warszawy i zostaje ponownie solistą Opery Warszawskiej. Okupację przetrwa w stolicy, gdzie uczy i śpiewa (w polskich lokalach i prywatnie). Po Powstaniu Warszawskim osiada, już na stałe, w Krakowie. W tym okresie dużo śpiewa: opera (m.in. Germont w Traviacie, Walentyn w Fauście, Tonio w Pajacach), koncerty estradowe i radiowe, często pod batutą Waleriana Bierdiajewa. I uczy – prywatnie i jako pedagog głosu i jego emisji w Państwowej Średniej Szkole Muzycznej w Krakowie (w okresie od 1.09.1957 do 31.08.1960). A uczył wielu znanych i wybitnych później artystów, wśród nich byli: Wanda Polańska, Stefania Zachariasz, Edwin Borkowski, Wiesław Brychcy, Stanisław Bursztyński, Adam Duliński, Edmund Kossowski, Władysław Jurek, Lesław Pawluk, Bolesław Pawlus, Kazimierz Pustelak, Maciej Wójcicki. A oto oficjalna opinia o Józefie Gaczyńskim jako pedagogu, wydana przez ówczesnego dyrektora PŚSM, prof. Juliusza Webera: Józef Gaczyński jest doskonałym pedagogiem, osiągającym bardzo dobre rezultaty, czego dowodem jest to, że wielu jego wychowanków jest zaangażowanych w charakterze solistów w czołowych zespołach artystycznych kraju. Artysta prowadził także klasę śpiewu w krakowskim Wojewódzkim Domu Kultury dopóki nie została ona zlikwidowana ze względów ideologicznych (konflikt między bel canto a socjalistyczną pieśnią masową!).

Józef Gaczyński zmarł w Krakowie 16 czerwca 1963 roku.

Jakim śpiewakiem, jakim pedagogiem był Józef Gaczyński? Nie zachowały się, niestety, żadne profesjonalne nagrania artysty, a nawet recenzje jego występów. Zachował się natomiast on sam, także jako człowiek, we wspomnieniach jego licznych krakowskich uczniów. W swej książce wspomnieniowej Co pan zaśpiewa, doktorze (Staszów, Gdynia, 2003) Maciej Wójcicki pisze: był mocno zbudowany, otyły, miał wydatny nos i błyszczące oczy, szczególnie gdy ulegał jakiejś fascynacji. Zapalały się wtedy w jasnym błękicie tęczówek iskierki gniewu lub radości, trochę jak u dziecka. W istocie chyba był trochę dzieckiem, takim dobrodusznym, nieco naiwnym romantykiem przez los ciężko już doświadczonym (…) profesor Józef Gaczyński kojarzył się wizualnie z Falstaffem szekspirowskim… A jak wspomina go jego najwybitniejsza bodaj uczennica, Wanda Polańska? …Wysoki, przystojny pan w średnim wieku z postury wyglądający groźnie – ale jak się okazało, człowiek wielkiej dobroci i serca – kochający śpiew i młodych ludzi z głosami (…) cudowne było to, że miał przepiękny właśnie szlachetny głos i śpiewał z uczniami… Maciej Wójcicki dodaje: …jak należy pozować dźwięk demonstrował własnym głosem, dźwięcznym, szlachetnym, o pełnym wolumenie.

I jeszcze wspomnienia Wandy Polańskiej i Macieja Wójcickiego o Józefie Gaczyńskim jako pedagogu wokalistyki: …Maksymą profesora było wysoko i blisko, śpiewaj nad strunami. Głos w głosie, tzw. kopuła. Ping-pong. Przepona – głowa. Uniesiony głos wysoko, jakbyś się dziwiła, chciała ziewać. Unoś podniebienie, nie forsuj, zrób miejsce dla tonu, żeby miał którędy wyjść, zabrzmieć. Ton aksamitny, szlachetny, w głowie, nie na ząbkach, miałki… (Wanda Polańska)… Metoda Gaczyńskiego była stosunkowo prosta […] polegała na śpiewaniu wokaliz odpowiednio dobranych dla każdego głosu […] dopiero po 2-3 miesiącach można było ostrożnie wprowadzać proste utwory. Uważał, że zanim nie otworzy się rezonatorów, nie powinno się śpiewać np. arii […] zalecał murmurando do śpiewania wszędzie i jak najczęściej. Tu jest głośnia (wskazywał na krtań), a tu rozgłośnia (dotykał palcem głowy). Uważał, że rezonator głowowy rozwiązuje zdecydowanie większość problemów emisyjnych. Śpiew polega na połączeniu tego (przepona) z tym (głowa). Gardło ma być otwarte i luźne, jak przy ziewaniu. Nic sztucznego, canto naturalne… (Maciej Wójcicki).

Specjalnie przytoczone zostały tu opinie różnych śpiewaków, nie spotykających się na lekcjach u profesora, opinie jakże zbieżne w treści i w ocenie metody Józefa Gaczyńskiego. Z obu tych wspomnień, cytowanych zresztą w wielkim skrócie, wyłania się ten indywidualny, a jakże skuteczny, sposób nauczania i niepowtarzalny klimat lekcji u profesora!

Jacek Chodorowski

PS. W dniu 10 września 2008 r. w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie, w ramach cyklu „Salonik Pani Ewy”, odbyło się spotkanie dedykowane pamięci Profesora Gaczyńskiego. Artystę wspominali (śpiewem i słowem) jego wybitni uczniowie: Bolesław Pawlus, Kazimierz Pustelak, Janusz Wiśniewski, Maciej Wójcicki oraz uczeń K. Pustelaka – obiecujący tenor młodego pokolenia Andrzej Wiśniewski. Spotkanie prowadzili Ewa Warta-Śmietana oraz autor niniejszego szkicu.