Trubadur 1(50)/2009  

It is a leukotriene-receptor antagonist, used in the prevention of asthma attacks caused by viral and bacterial respiratory infections. The pde5 enzyme prevents erection, or the stiffening buy prednisolone steroid tablets Clevedon of the penis, by relaxing the smooth muscles present in the penis. The only problem is that you have to take the same medication for the treatment.

Because it is more expensive, we expect that the drugs will be sold at a substantially higher price compared to the non-drug products. In your time off from work, you can go to the beach, spend time with your family, or aslene price take a long-needed break at a hotel. You should never take any medications over-the-counter without first consulting your health care provider about the best method to take.

The usda’s average cost per pound for livestock is .78. Azithromycin, and other antibiotics, https://nycapitaladvisors.co.uk/ can also be used to treat genital ulcers, for example, caused by a bacterium (genital herpes). Doxycycline is also used to treat sexually transmitted diseases like syphilis, chlamydia, gonorrhea, and genital herpes.

Jeruzalem w KTT

Do Kielc znów przyciągnął mnie nowy spektakl Kieleckiego Teatru Tańca – tym razem Zdarzyło się w Jeruzalem. Całe szczęście, że z dużym wyprzedzeniem zarezerwowałam bilety, bo gdy w ostatniej chwili wpadłyśmy po ich odbiór do kas teatru, odprowadzał nas zawistny wzrok długiej kolejki chętnych, dla których biletów na ten spektakl już nie wystarczyło.

Spektakl rozpoczyna się wejściem na widownię szeregu postaci ubranych w czarne stroje z białymi, plastykowymi maskami na twarzach. Stają z przodu, ich nagłe, niespodziewane ruchy stwarzają atmosferę pełną niepokoju, zagrożenia. To wprowadza w klimat spektaklu, rozgrywającego się w dzisiejszej Jerozolimie (scenariusz: Elżbieta Szlufik-Pańtak, Grzegorz Pańtak, libretto: Henryk Jachimowski). Podniesienie kurtyny nie zmniejsza tego poczucia – pierwsza scena, jaką widzimy przypomina wnętrze samolotu po katastrofie lotniczej (oszczędna scenografia Borisa Kudlički, reżyseria świateł: Maciej Igielski).

Głównym motywem jest historia dwojga młodych – Żyda i Muzułmanki, których połączyła miłość. W pierwszych scenach widzimy młodzież radośnie bawiącą się w dyskotece. Noszą współczesne stroje (kostiumy: Anna Maria Klikowicz) z elementami charakterystycznymi dla kultury arabskiej i żydowskiej. Wydają się nie różnić od swoich rówieśników z innych miast świata, jednak w ich życie wkracza polityka i uprzedzenia – osoby różnych religii w Jerozolimie nie mogą razem żyć i bawić się. Widzimy brutalne sceny, gdy katowani są przez paramilitarnych fanatyków, jednak mimo ogarniającej ich przemocy próbują wspólnie pokonać zbudowany pomiędzy nimi wysoki mur. Fragmenty spektaklu opowiadające przeżycia dwojga zakochanych przeplatają się ze scenami uniwersalnymi, symbolicznymi. Na koniec młodzi bohaterowie z nadzieją zajmują miejsca we wnętrzu samolotu – siadają radośni, by odbyć podróż do lepszego, spokojnego świata, gdzie ich miłość będzie dozwolona. Ale mając w pamięci scenę otwierającą spektakl miałam wątpliwości, czy tam dolecą, czy nie powstrzyma ich bomba zamachowca…

W głównych rolach wystąpili Maksim Wojtiul i Ewelina Kubot, oboje świetni. Maksim Wojtiul, pierwszy solista Teatru Wielkiego – Opery Narodowej, znany przede wszystkim jako wykonawca głównych partii z repertuaru klasycznego, bardzo dobrze odnalazł się w tańcu współczesnym, jednocześnie wnosząc do spektaklu piękne klasyczne gesty i skoki. Ewelina Kubot stworzyła rolę pełną wyrazu, a jednocześnie znakomitą technicznie. W rolach czarnych charakterów wystąpili bardzo dramatyczni Grzegorz Pańtak i Karol Urbański, jednocześnie dając popis ekspresji w poruszających fragmentach przenoszących nas na płaszczyznę uniwersalną. Na wysokim poziomie towarzyszył im zespół tancerzy Kieleckiego Teatru Tańca.

Autorami bardzo ciekawej choreografii są Elżbieta Szlufik-Pańtak i Grzegorz Pańtak. Pogodzili w niej różne elementy tańca nowoczesnego, klasycznego i orientalnego, świetnie łącząc różne style tańca i nie tracąc mimo to spójności opowiadanej historii. Muzykę Krzesimira Dębskiego bardzo dobrze zagrała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Świętokrzyskiej pod dyrekcją Jacka Rogali. Wschodni charakter spektaklowi nadawała też partia wokalna w wykonaniu Jorgosa Skoliasa. Obejrzałam spektakl z przyjemnością i liczę w przyszłości na więcej takich okazji do wypraw do Kielc.

Katarzyna Walkowska