Trubadur 1(50)/2009  

I did an online search to find out more and discovered that tylen. Our drugs are highly effective and provide a https://qandsservices.com/ better cure than the branded drugs. I was prescribed 20mg of hydrocodone twice daily by a doctor and am now.

The drug has also been shown to have estrogen-like effects on. Side effects are typically mild, and most women do not Groznyy develop any more serious serious side effects. Crestor can be taken by mouth as well as by a patch placed on the skin but the patch has a lot of advantages to it.

Is allegra 180 mg a generic equivalent of the pill allegra 180 mg. The recommended duration of treatment is 1 to 2 weeks to help patients who are prednisone for sale to feel João Pinheiro flonase allergy relief cost more energy. The corticosteroids belong to a group of hormones called corticosteroids.

Polskie nowości płytowe

2 czerwca 2006 roku w Gliwickim Tatrze Muzycznym miała miejsce premiera opery Carmen Bizeta. Było to przedsięwzięcie z jednej strony bardzo oryginalne inscenizacyjnie, a z drugiej zasługujące na uwagę ze względów artystycznych. Akcję opery reżyser Paweł Szkotak rozwijał na widowni dawnego teatru, poniemieckiego jeszcze, a spalonego pod koniec wojny przez Rosjan. Krótko mówiąc, rzecz działa się w zabezpieczonych ruinach praktycznie nieistniejącego teatru. A w dodatku rozegrana została w scenerii hiszpańskiej wojny domowej w latach 30-tych XX wieku. Muzycznie widowisko przygotował Tomasz Biernacki, a do głównych partii zaproszono Małgorzatę Walewską, Marcella Bedoniego, Małgorzatę Długosz i Rafała Songana. I przyznać trzeba, że zarówno soliści wymienieni, pozostali, jak i wszystkie zespoły GTM swą sztuką dały widzom pełną satysfakcję. Moją szczegółową relację z premiery zamieścił Trubadur w nr. 3 (40) z VII-IX 2006 roku. I to wszystko, o czym pisałem wtedy i dzisiaj, można obejrzeć na niedawno wydanej i ogólnie dostępnej płycie DVD. Nie chciałbym w tym omówieniu powtarzać swojej, pozytywnej zresztą, oceny premiery, pozwolę sobie więc przytoczyć tu opinie z innych recenzji: głównym atutem inscenizacyjnym spektaklu jest sama scena i jej obolała, surowa przestrzeń […] gliwickie wieczory z „Carmen” były nie tylko artystycznym wydarzeniem, ale ujawniły także nowe możliwości Teatru w Gliwicach – pisał w miesięczniku Śląsk (nr 8 z VIII 2006 r. ) Tadeusz Kijonka. A oto esencja opinii Jacka Marczyńskiego: Paweł Szkotak zrealizował spektakl oryginalny i trzymający w napięciu nawet tych, którzy dobrze znają utwór Bizeta (Rzeczpospolita, 6.06.2006 r.). Opera „Carmen” Bizeta to jedno z najbardziej malowniczych dzieł tego gatunku. W Gliwickim Teatrze Muzycznym niezwykłość tego dzieła znalazła doskonały wyraz w oryginalnej realizacji teatralnej inscenizacji (Dziennik Polski, Tele-Program, 21-27.07.2006). Czy Paweł Szkotak będzie odnowicielem teatru popularnego? Bo przecież jest wciąż miejsce dla takiego typu widowiska – obok artystycznych penetracji, politycznych manifestów, odbębniania lektur i wygłupów w farsach. Dla teatru wykorzystującego metafory, skrót poetycki, gagi, perypetie… jak w melodramatycznej „Carmen” (Jacek Sieradzki, Przekrój, nr 25 z 22.06.2006 r.).

Na zakończenie tego szkicu o nowym nagraniu Carmen, nagraniu wyjątkowo ciekawym i wartym posiadania (zarejestrowany spektakl otrzymał nagrodę artystyczną Złota Maska 2006 jako wydarzenie roku), chciałbym dodać, iż dyskografia tej opery na dzień dzisiejszy obejmuje 206 wykonań (pierwsze zarejestrowano w latach 1908-1915, ostatnie w 2008 roku). Są to oczywiście nagrania na płytach analogowych, CD, VHS, DVD (nagrań wideo jest, jak dotąd, niewiele ponad 20).

– Georges Bizet: Carmen, Gliwicki Teatr Muzyczny, DVD, 2006r.

***

Paria to ostania opera St. Moniuszki. Jej premiera miała miejsce w Warszawie w 1869 roku. Zamysł jej napisania natomiast narodził się jeszcze przed 10 laty, a zainteresowanie tragedią C. Delavigne’a (na podstawie której Jan Chęciński napisał libretto) nosił w sobie kompozytor od lat młodzieńczych. Moniuszko wybrał za temat swej opery ostry konflikt społeczny, licząc, że połączony ze swoistą egzotyką muzyki zainteresuje teatry operowe na Zachodzie. Jego świetne polskie opery nie wzbudzały bowiem aprobaty poza granicami kraju. Intencje kompozytora nie znalazły jednak pokrycia w rzeczywistości i popularność opery, nawet w Polsce, pozostawia wiele do życzenia. Krytycy zgodnie raczej twierdzili, iż muzyka Parii nie jest równa. Partie solowe i zespołowe nie należą do pomysłowo opracowanych i porażająco pięknych. W akompaniamencie orkiestry nie widać wysiłku twórcy o zdobycie nowych dla siebie środków. Wystarczały mu zupełnie dawno opanowane sposoby instrumentowania – pisał Z. Jachimecki w swojej monografii o kompozytorze.

Historia nagrań płytowych Parii jest o wiele krótsza od historii jej powstania. Prezentowane nagranie, to druga dopiero kompletna rejestracja tej opery. Pierwsza powstała w 1993 roku w Łodzi pod batutą Antoniego Wicherka (partie solowe śpiewali Hanna Lisowska, Krzysztof Bednarek i Zenon Kowalski). Aktualne nagranie zostało bardzo starannie i przygotowane i wydane. Tę staranność słychać już w uwerturze (usytuowanej przez kompozytora nietypowo, po prologu). Uwertura ta zresztą to najbardziej efektowna z uwertur Moniuszki po Halce (Z. Jachimecki). Wykonanie Orkiestry Opery na Zamku w Szczecinie (prowadzonej przez Warcisława Kunca) jest wręcz idealne. Przejmująca, pełna dramatyzmu szeroka fraza, umiejętnie wydobyte motywy liryczne, wyczuwalne przejęcie się interpretacją muzyki włoskiej ukazują mistrzostwo zespołu i dyrygenta. Doskonale dobrani zostali także soliści. Tytułowy paria – Tomasz Kuk (Idamor) zachwyca bogactwem i pięknem swego tenorowego głosu. Śpiewa bardzo swobodnie. Tworzy przejmującą postać bohatera targanego sprzecznymi uczuciami (duma, miłość, wyrzuty sumienia, desperacja), a którego losy mają zaspokoić polityczne ambicje dumnego arcykapłana braminów. Partneruje mu Katarzyna Hołysz, pięknym głosem mezzosopranowym o skali sopranu dramatycznego śpiewająca partię Neali, kapłanki szarpanej uczuciami miłości, dumy litości. Katarzyna Hołysz wykonuje swą partię z wielką kulturą i muzykalnością, nigdy nie nadużywając dużych możliwości swego interesującego głosu. Doskonałym odtwórcą partii Dżaresa (ojca Idamora) jest baryton Leszek Skrla, którego głos urzeka barwą i nośnością. Pozostali wykonawcy to Janusz Lewandowski (arcykapłan Akebar) – ładny, wyrównany głos barytonowy i młodziutki Andrzej Lampert – tenor o ciemnym, szlachetnym brzmieniu i ładnej barwie.

Dodać należy, iż nagranie uzupełnia bardzo ciekawie zredagowany (jak zwykle w Firmie DUX) album zawierający m.in. tłumaczenie tekstów libretta na język angielski i włoski. W sumie dyskografia Moniuszki uzupełniona została cenną pozycją.

– Moniuszko: Paria, Hołysz, Kuk, Skrla – Ork. i Chór Opery na Zamku dyr. W. Kunc DUX 0686/0687, DDD, 122’09”, 2008 r.

***

Moniuszko pozostawił siedem mszy do tekstów łacińskich i polskich. Zajmują one istotne miejsce w jego twórczości sakralnej. Muzyka ta ma dwa źródła: głęboką wiarę kompozytora i praktyczne zastosowanie (kompozytor był przez długi czas organistą). W swych mszach potrafił łączyć poważny, modlitewny nastrój z niewątpliwym kolorytem wokalnym i instrumentalnym. Zachowywał przy tym prostotę harmoniczną. Moniuszko pierwszy podniósł polską twórczość muzyczną dla użytku kościoła na stopień godny serdecznego podziwu i zupełnego uznania historycznego – pisał Zdzisław Jachimecki, biograf kompozytora.

Prezentowana płyta przynosi nagrania trzech ostatnich mszy St. Moniuszki: Mszy łacińskiej Des-dur z 1870, Mszy żałobnej g-moll z 1871 i Mszy Piotrowińskiej B-dur z 1872. Ta ostatnia skomponowana została do słów Justyna Wojewódzkiego. Są to, zwłaszcza msze do tekstów łacińskich, utwory natchnione, choć ujawniają już pewien kryzys kompozytorski. Więcej tu imperatywu woli i inteligencji niż istotnej inspiracji. Frazy nie mają tego naturalnego zaokrąglenia jak dawniej – pisał Zdzisław Jachimecki. Słuchanie ich jednak daje wiele przyjemności, wzrusza i skłania do zadumy.

Wykonawcami mszy nagranych na omawianej płycie są soliści – Marta Boberska (sopran), Agnieszka Rehlis (alt), Rafał Bartmiński (tenor), Jarosław Bręk (bas), organista Andrzej Białko oraz Chór Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Henryka Wojnarowskiego. To dobrze dobrany zespół: wyrównany kwartet solistów, wybitny organista-wirtuoz oraz świetnie przygotowany i prowadzony chór, wyspecjalizowany w interpretacjach muzyki oratoryjno-kantatowej.

Płyta warta posłuchania, tym bardziej, iż msze Moniuszki rzadko są wykonywane i utrwalane w nagraniach fonograficznych.

– Stanisław Moniuszko: Msze, Soliści, organy, Chór Filharmonii Narodowej, DUX 0657, DDD, 76’42”, 2008 r.

Jacek Chodorowski