„Eugeniusz Oniegin” i Mariusz Kwiecień w Krakowie

Jakieś 15 lat temu na łamach Trubadura zaczęły ukazywać się relacje o polskim barytonie Mariuszu Kwietniu, który obecnie robi wspaniałą karierę na scenie Metropolitan Opera. Recenzje zawdzięczamy znawcy i wielkiemu miłośnikowi opery redaktorowi Wilfriedowi Górnemu, który karierę artysty śledzi od samego początku. W Polsce artysta był wówczas znany tylko nielicznym melomanom. W roku 2003 miałam możliwość zwiedzania Nowego Jorku i wtedy tam po raz pierwszy spotkałam Mariusza Kwietnia, śpiewał wtedy Marcela w Cyganerii Pucciniego. Od tej pory również jestem wielbicielką artysty i jestem na wszystkich przedstawieniach z Mariuszem Kwietniem w Krakowie. W 2005 roku w maju, dzięki staraniom ówczesnej dyrekcji Opery Krakowskiej (dyrektor naczelny Piotr Rozkrut, artystyczny Ryszard Karczykowski) artysta po raz pierwszy od czasów studiów wystąpił w rodzinnym Krakowie w partii lorda Ashtona w Łucji z Lammermooru Donizettiego. Było to wielkie przeżycie dla melomanów, którzy przyjechali z całej Polski. Teatr im. J. Słowackiego pękał w szwach. Podczas tego spektaklu artysta otrzymał nagrodę im. Andrzeja Hiolskiego za sezon 2001-2002 przyznaną przez OKMO Trubadur za rolę Oniegina, w której występował na scenie Teatru Wielkiego w Warszawie. Nagrodę wręczyły Katarzyna Gardzina i Katarzyna Walkowska, przedstawicielki Trubadura.

fot. Roman Hennel

fot. Roman Hennel

Od tej pory Mariusz Kwiecień przynajmniej raz w sezonie występuje w Krakowie i dziś już ma swoją publiczność, swój fan-club i sympatię Krakowian. Miałam możliwość zobaczenia go i usłyszenia we wszystkich partiach jakie prezentował w Krakowie: Lord Ashton w Łucji z Lammermooru, Don Giovanni (w Krakowie i w Warszawie), Wesele Figara Mozarta, Don Pasquale Donizettiego, Eugeniusz Oniegin Czajkowskiego, Halka (Janusz w I akcie), Don Carlo Verdiego (w ROH Covent Garden w Londynie), koncerty w Krakowie oraz najmilsze spotkania prywatne. Melomanom krakowskim dał się poznać prywatnie w hotelu „Cracovia” na początku działalności Stowarzyszenia „Aria” na spotkaniu, które przeciągnęło się do godzin nocnych, co zaowocowało artykułem Nocne rozmowy z gwiazdą Metropolitan Opera (Sztuka Polska 2006 rok). Hobby artysty to fotografia, wernisaż wystawy (zorganizowany przy pomocy mojej skromnej osoby) Na inną nutę odbył się w Dworku Białoprądnickim i przyciągnął rzesze melomanów. Ilekroć artysta przybywa do Krakowa jest to wielkie święto dla Opery Krakowskiej, publiczności a szczególnie dla miłośników opery. W dniach 30 stycznia i 1 lutego wystąpił w Eugeniuszu Onieginie w głównej partii Oniegina. Premiera tego spektaklu odbyła się w 2010 roku w reżyserii Michała Znanieckiego i została bardzo pozytywnie odebrana, zwłaszcza scena z drugiego aktu, gdy o szarym świcie nad rzeczką, na pływającej krze

"Eugeniusz Oniegin" w Metropolitan Opera, fot. Ken Howard

„Eugeniusz Oniegin” w Metropolitan Opera, fot. Ken Howard

pojawia się Oniegin – gra świateł robi wrażenie. W krakowskiej inscenizacji jest dużo wody, co jeszcze bardziej utrudnia grę artystów. Po przedstawieniu Mariusz Kwiecień jest cały mokry, co naocznie mogłam zobaczyć. Artysta jak zwykle dał z siebie wszystko, śpiewał, poruszał się na scenie precyzyjnie i doskonale. Był w bardzo dobrej formie. Przedstawienie to było wyjątkowe również ze względu na wokalnie bardzo dobry występ drugiego solisty: Andrzeja Lamperta w partii Leńskiego. Jego Leński był taki jaki powinien być: młody, przystojny, porywczy, zakochany, zazdrosny. Andrzej Lampert znany z Szansy na sukces, przeszedł ciekawą drogę do opery: tenor o przepięknej barwie głosu przez wiele lat był liderem młodzieżowego zespołu PIN, na szczęście dojrzał do śpiewu operowego. Pierwszy jego występ w partii Alfreda w Traviacie Verdiego na scenie opery w Bytomiu przyciągnął młodzież, albowiem wielbicielki artysty i zespołu PIN przyjechały z całej Polski aby zobaczyć swojego idola w operze. Większość tych osób po raz pierwszy zetknęła się ze sztuką operową i była zachwycona, co oczywiście owocowało wielkimi brawami i owacjami. Artysta może być dumny, gdyż przyprowadził do opery publiczność której jest najmniej w operze – młodzież – i chwała mu za to.

A.Lampert

fot. Roman Hennel

Andrzeja Lamperta poznałam przy okazji zorganizowanego przy mojej pomocy Spotkania z artystą (Stowarzyszenie „Aria”) z Januszem Borowiczem, krakowskim basem, który na spotkanie przyprowadził swojego zdolnego ucznia – właśnie Andrzeja Lamperta. Wspólnie wykonali wtedy duet z Cyrulika Sewilskiego Rossiniego, młody artysta wykonał też arię Cavaradossiego z Toski Pucciniego. Udowodnił wtedy, że jego głos to tenor operowy i całe szczęście, że zdecydował się zostać artystą operowym, gdyż przed nim wspaniała kariera.

Byłam na drugim przedstawieniu Oniegina 1 lutego. W partii Tatiany debiutowała młoda śpiewaczka Anamarija Knego, solistka Chorwackiego Narodowego Teatru Ivana Zajca w Rijece, w partii Olgi nasza krakowska solistka Agnieszka Cząstka, obie wypadły bardzo dobrze i podobały się publiczności. Trzeba przyznać, że Mariusz Kwiecień i Andrzej Lampert to doskonała para operowa, tym bardziej cieszy wiadomość, że w listopadzie razem wystąpią w Królu Rogerze Szymanowskiego, na co już z niecierpliwością czekam.

Jako wieloletni meloman i miłośnik opery od lat dziecinnych widziałam i słyszałam wielu artystów, zwiedziłam wiele teatrów operowych, śledzę kariery młodych śpiewaków i mam nosa, a właściwie ucho, aby przewidzieć karierę zaczynających artystów; tak z dawnych lat poznałam Wiesława Ochmana i do dziś śledzę jego karierę. Obecnie poznałam jeszcze mało znanego Arnolda Rutkowskiego, który we Wrocławiu u boku pani Żmurko (mamy Aleksandry Kurzak) debiutował w partii Alfreda w Traviacie (wspomniałam o nim w Trubadurze), także Artura Rucińskiego, Marcina Bronikowskiego – wspaniali barytoni; dziś cała trójka odnosi sukcesy na całym świecie. Moje zamiłowania operowe pogłębiłam dzięki stowarzyszeniom operowym takim jak Ogólnopolski Klub Miłośników Opery Trubadur, który istnieje już 18 lat, Stowarzyszenie Miłośników Opery Krakowskiej, które obchodzi 10 lat, bezpośrednim transmisjom operowym z Metropolitan Opera, sobotnim transmisjom operowym na antenie programu II Polskiego Radia. Pełne sale i trudności z dostaniem biletów dowodzą, że opera choć elitarna ma się dobrze i przyciąga nowe rzesze melomanów, i oby tak było zawsze.

Podyskutuj na forum