„La Boheme” w English National Opera

English National Opera Coliseum, największy teatr, a równocześnie najbardziej dekoracyjny budynek Londynu, zwieńczony olbrzymią kulą, zaprojektowany został w 1904 roku przez Franka Matchama i jako pierwszy w Londynie wyposażony w scenę obrotową i windy. Widownia liczy ponad 2600 miejsc. Bardzo bogate wnętrze w stylu edwardiańskim z pozłacanymi cherubinami i ciężką szkarłatną kurtyną, nad każdą z lóż przepiękne baldachimy. Warto zobaczyć. Niegdyś Coliseum było sławną sceną teatru rewiowego. Dzisiaj jest siedzibą Angielskiej Opery Narodowej i spektakle operowe wykonywane są w języku angielskim. Myśmy byli na spektaklu Cyganerii Pucciniego [maj 2013].

Faktycznie możliwości techniczne tej sceny są ogromne i wykorzystane. W związku z tym pokoik Rodolfa i przyjaciół jest większy, z widocznymi schodami prowadzącymi na poddasze i widzimy Benoita wyrzuconego i spadającego ze schodów (co spowodowało wybuchy śmiechu u publiczności) oraz Mimi i Rodolfa w końcowym duecie pierwszego aktu schodzących po schodach, w innych inscenizacjach zwykle duet ten wykonywany jest poza sceną. Techniczne możliwości sceny powodują, że nie ma długich przerw, w tym przedstawieniu była jedna przerwa między drugim i trzecim aktem. Artyści nam nie znani, zespół miejscowej opery, ale wykonanie bardzo dobre i pomimo tego, że siedziałyśmy dosyć wysoko (bilety po 45 funtów), wszystko było widać i doskonale słychać. Pomimo tego że śpiewano po angielsku, były wyświetlane napisy w tym języku. Reakcja publiczności bardzo żywa i spontaniczna. Problemu z biletami nie ma, tak jak w Covent Garden, kupowaliśmy też przez Internet, ale jeszcze było trochę wolnych miejsc. Dla ciekawości – partię Musetty wykonywała, zresztą bardzo ładnie, czarnoskóra Angel Blue z Kalifornii, studentka Centre de Perfeccionament Plácido Domingo w Walencji.

Puccini szczególnie ukochał swoją Cyganerię, to było jego życie, młodość, bieda, ambicje, odwaga, przyjaźń. W czasie tworzenia Cyganerii żył jak w hipnozie, a gdy zakończył ostatnie takty, zaczął płakać nad śmiercią Mimi. Pierwszym przedstawieniem Cyganerii w Turynie dyrygował nieznany Pucciniemu młody muzyk Arturo Toscanini. W czasie przerwy na próbie Puccini zapytał Toscaniniego: „Proszę mi zdradzić, maestro, gdzie tkwi tajemnica tego, że cała orkiestra jest jakby zahipnotyzowana? Pańscy muzycy grają jak w transie.” „ To całkiem proste – odpowiedział Toscanini – takt po takcie gram to, co napisał kompozytor, i tak gram, jak on napisał muzykę. A jaka jest pańska tajemnica, maestro, że tak wzruszające są wszystkie arie?” Puccini odparł: „To żadna tajemnica, piszę to co czuję.” Na premierę zjechali wszyscy członkowie „Klubu cyganerii”, obecny był między innymi Pietro Mascagni, sukces był duży, publiczność żywa, wywoływanie, oklaski. Następnego dnia ukazały się recenzje krytyków. „Co to jest? Ta opera nie robi na słuchaczu żadnego wrażenia, to muzyczna farsa z tragicznym zakończeniem.” Puccini popadł w melancholię, na próżno zapewniał go Toscanini: „Ta opera będzie odnosić sukcesy na całym świecie”. Sukces taki, jaki sobie wymarzył Puccini, nastąpił w Palermo 13 i w piątek, akt czwarty zamiast 29 minut trwał półtorej godziny, publiczność żądała: „Bis, Bis, Da Capo!”Czegoś podobnego jeszcze nie było, publiczność szalała, po twarzy Pucciniego spływały łzy, stali już tylko dwaj przed kurtyną, Mugnone (dyrygent) i on, portierzy i bileterzy pobiegli za muzykami i przebranymi już śpiewakami i tak kilka razy trzeba było powtarzać cały akt. Nazajutrz ukazały się recenzje: „Nigdy jeszcze nie byliśmy świadkami takiego entuzjazmu, „Cyganeria” to arcydzieło, pełne zwycięstwo Pucciniego!”. Słowa Toscaniniego spełniły się, Cyganeria grana jest na całym świecie.

[Cytaty na podstawie książki „Cyganeria i motyle” Janosa Bokaya]

Podyskutuj na forum