Biuletyn 2(15)/2000  

If this all sounds too good to be true, you might want to read on. Levitra 20 mg buy levitra overnight levitra 20 buy generic levitra online Chumphon sildenafil hormosan 100mg ohne rezept levitra 20 mg. Tamoxifen citrate may be used alone or in combination with a number of different medications, including:

I think it is hard because i feel like my mind will give me a cigarette, like in “. Citric acid is a natural food preservative found in certain fruit mometasone furoate cream ip elocon cream price Tatuí and vegetables. O seu principal sintoma era dor abdominal, o que indicava que o fármaco pode até ser selecionado, mas seria muito doloroso para algumas crianças, como as menores de 4 anos, que a maior parte deles apenas sofream.

Stromectol online - günstige und angewendete medizin. The patient will need to return to the clinic within 2 hours to get the medicine if it is not Ramos sertraline street price delivered in time. In a randomized trial of 6- to 11-year-olds with a history of sexual abuse, about a third of the children with abuse experienced adhd, compared to half of those without abuse.

Andrzej Hiolski

Baryton nadzwyczajny

Niespodziewana śmierć Andrzeja Hiolskiego dosłownie poraziła wielbicieli jego talentu i całe środowisko muzyczne. Wydawał się bowiem „niezniszczalny”. Głosowo i fizycznie. Wciąż w znakomitej formie wokalnej, nadal imponował głosem o niepowtarzalnej, pięknej barwie, szlachetnym i pełnym brzmieniu. Wysoki, szczupły, pełen wigoru, spiewał na scenie (w warszawskim Teatrze Wielkim) w Traviacie i Krakowiakach i góralach) i na estradzie. Do Krakowa przyjechał, by wziąć udział w jubileuszowym koncercie Capelli Cracoviensis. Niestety, nie wystąpił. A koncert, dedykowany jego pamięci, stał się hołdem złożonym wielkiemu artyście.

Andrzej Hiolski był artystą wszechstronnym – równie znakomitym w operze, jak i na estradzie koncertowej. Swą sztukę wokalną i interpretacyjną na trwałe wpisał do historii polskiej i światowej wokalistyki. Każda fraza tego wielkiego artysty […] rzeźbiona w najszlachetniejszym materiale wokalnym będzie długo wspominana nie tylko przez znawców i badaczy wokalistyki, lecz przede wszystkim przez olbrzymie grono miłośników pięknego śpiewu. Przypomnijmy więc w tym krótkim szkicu drogę artystyczną śpiewaka.

Andrzej Hiolski urodził się we Lwowie 1 stycznia 1922 roku w rodzinie lekarza. Zafascynowany nagraniami słynnych wokalistów, które znalazł w domu rodzinnym, 15-letni „Dzidek” postanowił zostać śpiewakiem. Pierwsze jego występy i w ogóle kontakt z pieśnią – to oczywiście chór kościelny. Konsekwencja w zainteresowaniach i postanowieniu powoduje, że w 1939 roku młodziutki maturzysta gimnazjum im. Staszica rozpoczyna studia w lwowskim konserwatorium w klasie śpiewu prof. Heleny Oleskiej. Zawdzięczam jej to, że potrafiła nie zmarnować głosu, lecz pokierowała rozwojem jego wrodzonych dyspozycji. I choć później korzystał jeszcze z kontroli wokalnej Adama Didura, a rozumienie teatru muzycznego i aktorstwo szlifował u Bolesława Fotygo-Polańskiego, to przecież prof. Oleska pozostała właściwie jedynym pedagogiem-wokalistą wielkiego śpiewaka.

Debiut solistyczny Hiolskiego miał miejsce na początku roku 1941 w rozgłośni radiowej we Lwowie. Śpiewał wówczas pieśni Galla, Niewiadomskiego i Moniuszki. A debiut sceniczny śpiewaka odbył się w Krakowie, jeszcze w okresie okupacji niemieckiej. Wystąpił wtedy na scenie Teatru Starego w partii Janusza w Halce. Był to 25 listopada 1944 roku. Niecały rok później powtórzył tę partię już jako solista Opery Śląskiej w przedstawieniu inauguruj??cym działalność tej zasłużonej dla polskiej kultury sceny. Ścisły związek artysty z Operą Śląską trwał do 1957 roku. Hiolski śpiewał praktycznie wszystkie partie barytonowe swojego emplois w wystawianych tam premierach: Scarpia, Silvio, Germont, Sharpless, Miecznik, Escamillo, Marcello, Figaro, Walenty, Malatesta, Serwacy, Łagoda, Jelecki, Oniegin. Podsumowaniem dorobku Hiolskiego na scenie śląskiej, z którą bardzo aktywnie współpracował jeszcze do roku 1963, niech będą słowa Adolfa Dygacza opublikowane w jednym z licznych wydawnictw jubileuszowych tej Opery: […] artysta światowej sławy wyrósł w Operze Śląskiej baryton liryczny Andrzej Hiolski […] stał się [on] spadkobiercą najlepszych tradycji polskiej sztuki wokalnej. Znaczny wpływ na rozwój jego niepospolitego talentu wywarły samodzielne studia, zwłaszcza zaś systematyczna analiza najsławniejszych wykonań, utrwalonych na płytach gramofonowych. Hiolski gromadzi je z wielkim zamiłowaniem. Jego płytoteka stanowi jeden z najbogatszych zbiorów w Polsce. Sztuka wykonawcza Hiolskiego polega na niezwykle oszczędnym i umiejętnym wykorzystaniu swoich warunków głosowych. Jest mistrzem interpretacji, zarówno w prowadzeniu swego głosu, jak też nasycaniu go wielkim potencjałem uczuciowym. Postacie artystyczne, jakie na scenie stwarza, cechuje wytworność, szlachetny umiar, a jednocześnie prawda dramatyczna […] Omawiając bytomski okres występów Andrzeja Hiolskiego warto jeszcze wspomnieć, że solistą tejże opery był w latach 1946-1978 młodszy brat artysty – Włodzimierz Hiolski-Lwowicz, także baryton, którego talent miał wiele wspólnych cech z talentem Andrzeja.

W 1957 roku Andrzej Hiolski zostaje solistą Teatru Wielkiego w Warszawie. I na scenie tej występuje do ostatnich chwil życia. Okres pracy w stołecznej operze wzbogaca nowymi rolami, do dawniejszych dodając Hrabiego di Luna, Amonasra, Markiza Pozę, Renata, Gerarda, Króla Rogera, Orestesa (Ifigenia na Taurydzie), Ottona (Koronacja Poppei), Urbana Grandier (Diabły z Loudun). W sumie Hiolski miał w swym repertuarze scenicznym blisko 40 partii operowych. W okresie warszawskim, podobnie jak na Śląsku, sztuka Andrzeja Hiolskiego wzrusza i zachwyca. Artysta śpiewa bardzo swobodnie, naturalnie, pewnie technicznie, demonstrując sugestywność scenicznych interpretacji. Zdzisław Sierpiński tak oceniał te występy Hiolskiego: […] po przeniesieniu się do Warszawy […] był jednym z najznakomitszych solistów tego teatru […] a [jego] kreacje mogą uchodzić za wzór doskonałości […] i są najmocniejszymi punktami warszawskich przedstawień […]

Zainteresowania muzyczne Hiolskiego nie ograniczały się jednak tylko do sceny operowej. Wrodzona muzykalność, wysoka kultura, intuicja muzyczna oraz znakomite warunki głosowe pozwoliły artyście na włączenie do swego repertuaru utworów oratoryjno-kantatowych. I przede wszystkim pieśni. I w tej dziedzinie okazał się mistrzem, może większym niż w operze. Był znakomitym odtwórcą pieśni Schuberta, Schumanna, Mahlera, Wolfa, Ravela, Moniuszki, Chopina, Karłowicza, Szymanowskiego i współczesnych Bairda czy Pendereckiego. Wykonawstwo tego repertuaru zawsze spotykało się z bardzo wysoką oceną krytyków. Oto kilka z nich: […] Andrzej Hiolski jest niezrównanym, by nie rzec wręcz: „idealnym” interpretatorem takiej właśnie późnoromantycznej muzyki (pieśni Wolfa, J. Kański, 1983), […] o kunszcie Andrzeja Hiolskiego napisano już całe tomy, a mimo że nawet najlepsze pióra i umysły próbowały dociec sedna, usiłując wyjaśnić choćby tylko powierzchownie na czym polega fenomen jego sztuki interpretacji i one musiały skapitulować. Andrzeja Hiolskiego, a już zwłaszcza w pieśniach Mahlera, trzeba po prostu słuchać i poddać się jego woli bez reszty (recenzja nagrania pieśni Mahlera, E. Solińska, 1990), […] barytonowe frazy „Pasji” kojarzą mi się nierozerwalnie z niepowtarzalną barwą jego głosu (Pasja wg św. Łukasza Pendereckiego, A. Walaciński, 1992), […] nienaganne rzemiosło, oparta na wnikliwej znajomości głosu wszechstronność, interpretacyjna mądrość oraz elegancja i finezja (pieśni kompozytorów polskich, A. Wolański, 1994), […] sugestywność frazowania i umiejętność dostosowania barwy i dynamiki do poziomu emocji, a zarazem niespotykana już obecnie klasa romantycznego amanta (pieśni Schumanna i Karłowicza, E. Peliszko i inni, 1995), […] było tu wszystko, co trzeba, ogromna kultura śpiewu, zmienność nastrojów, wszelkie niuanse wynikające z muzyki i tekstu […] (Schwanengesang Schuberta, D. Szwarcman, 1997).

Był więc Andrzej Hiolski w tej swojej wszechstronności mistrzem interpretacji najwyższej rangi. Nie ma w tym nic dziwnego, skoro sam zawsze twierdził: […] z każdego utworu można coś wydobyć i przekazać słuchaczom. […] muzyka jest sztuką, o której nie należy zbyt wiele dyskutować, a dla mnie najważniejsze jest to, co zawiera się w porozumieniu, jakie nawiązuje się między artystą a słuchaczem.

Artysta występował często za granicą. Brał udział w spektaklach operowych i koncertach estradowych od Stanów Zjednoczonych po Chiny, od Szwecji po Włochy. „Otwierał” odbudowany gmach Teatru Wielkiego w Warszawie (1965), „promował” pierwsze wykonania dzieł Krzysztofa Pendereckiego (Pasja wg św. Łukasza i Diabły z Loudun), brał udział w prestiżowych koncertach w siedzibach ONZ i UNESCO, zdobywał laury na konkursach wokalnych (m. in. II nagroda w Tuluzie, 1954). Jego nagrania płytowe uzyskiwały wysokie wyróżnienia. Nie sposób też wymienić wszystkich państwowych i honorowych odznaczeń, wyróżnień i nagród, jakie stały się jego udziałem. Andrzej Hiolski zawsze był człowiekiem i artystą bardzo odpowiedzialnym. Zawsze chciał śpiewać dużo i śpiewał dla przyjemności. Do końca. Zmarł w Krakowie, 26 lutego 2000 roku.

Szczególną dziedziną działalności Andrzeja Hiolskiego były nagrania. Dokonał ich sporo, zarówno dla wytwórni płytowych, jak i dla radia. Dostępność tych nagrań na rynku płytowym to już jednak sprawa całkiem odrębna. A i z tych opublikowanych nie wszystkie wznowiono na płytach kompaktowych.

Nagrywać zaczął dość wcześnie. Już bowiem w połowie lat 40-tych dokonał nagrań kilku płyt (wówczas szelakowych, 78-obrotowych), wykonując popularne piosenki. Używał wtedy pseudonimu Andrzej Boruta, a w nagraniach towarzyszył mu septet instrumentalny Konrada Bryzka. Rok 1950 przyniósł pierwsze zapisy arii operowych dla Polskich Nagrań, które kontynuował w latach 50-tych i 60-tych. Z tych lat pochodzą także pierwsze nagrania pieśni: Chopina i Moniuszki – 1956 i de Curtisa – 1957 oraz muzyki oratoryjnej (Stabat Mater Szymanowskiego, 1951). Polskie Nagrania zarejestrowały też w jego wykonaniu kantaty J. S. Bacha, Cztery sonety miłosne i kantatę Goethe-Briefe T. Bairda, pieśni oraz operę-misterium Ajelet, córka Jeftego A. Blocha, Pasję wg św. Łukasza K. Pendereckiego, pieśni Karłowicza, Schuberta, Mahlera i Tostiego. A także kompletne opery: Króla Rogera Szymanowskiego (1965), Flisa Moniuszki (1972), Halkę Moniuszki (1975), Straszny dwór Moniuszki (1978) i Orfeusza i Eurydykę Glucka (1979). Dla firm zagranicznych zarejestrował fragmenty Halki (DG 1958), Diabły z Loudun Pendereckiego (Philips 1970) oraz Borysa Godunowa Musorgskiego (EMI 1976). Kilka z jego nagrań otrzymało nagrody płytowe: Diabły z Loudun i Król Roger – Grand Prix du Disque, wybór pieśni Moniuszki – Złotą Muzę.

Poniższe zestawienie nagrań Andrzeja Hiolskiego obejmuje, na ogół dostępne, nagrania wznowione na płytach kompaktowych:

  • S. Moniuszko. Pieśni (Andrzej Hiolski śpiewa 15 pieśni, akompaniament Sergiusz Nadgryzowski), Polskie Nagrania, PNCD 220, nagr. 1969, wyd. 1993);
  • Andrzej Hiolski – baryton, Chopin, Karłowicz – pieśni, Polskie Nagrania, PNCD 385 (nagr. 1956, 1972, wyd. 1997);
  • Andrzej Hiolski – baryton: Arie operowe, vol. 1 Polskie Radio, PRCD 103 (nagr. 1953-1988, wyd. 1996);
  • Bizet, Carmen – montaż muzyczny, Polskie Nagrania, PNCD 213 (nagr. 1963, wyd.1993);
  • Moniuszko, Straszny dwór – montaż muzyczny, Polskie Nagrania, PNCD 093 (nagr. 1965, wyd. 1992);
  • Moniuszko, Halka – montaż muzyczny, Polskie Nagrania, PNCD 092 (nagr. 1965, wyd. 1992);
  • Verdi, Trubadur – fragmenty, Polskie Nagrania, PNCD 228 (nagr. 1965, wyd. 1993);
  • Szymanowski, Stabat Mater (Gadulanka, Szostek-Radkowa, Hiolski, Chór i Ork. Filharmonii w Katowicach, dyr. K. Stryja), Marco Polo, 8. 223293 (nagr. 1988, wyd. 1990);
  • Szymanowski, Stabat Mater (Woytowicz, Szczepańska, Hiolski, Orkiestra Filharmonii Narodowej w Warszawie, dyr. W. Rowicki), Polskie Nagrania PNCD 063, nagr. 1961, (wydane również przez Hungaroton);
  • Szymanowski, Król Roger (Hiolski, Ochman, Zagórzanka, Chór i Ork. Fiharmonii w Katowicach, dyr. K. Stryja), Marco Polo, 2CD, 8.223339/40 (nagr. 1990, wyd. 1994);
  • Moniuszko, Halka (Woytowicz, Ochman, Hiolski, Ładysz, WOSPRiT i Chór PR w Krakowie, dyr. J. Semkow), Polskie Nagrania / Polskie Radio, Le Chant du Monde, 2CD, 278889/90 (nagr. 1973, wyd. 1987);
  • Moniuszko, Halka (Zagórzanka, Ochman, Hiolski, Ostapiuk, Racewicz, Ork. i Chór TW w Warszawie, dyr. R. Satanowski – live), CPO Digital, 2 CD, 999032-2 (nagr. 1986, wyd. 1987);
  • Moniuszko, Straszny dwór (Hiolski, Betley-Sieradzka, Baniewicz, Ochman, Mróz, Saciuk, Ork. i Chór PR. w Krakowie, dyr. J. Semkow), Opera Phoenix, 3CD, PX 509.3 (nagr. 1978);
  • Musorgski, Borys Godunow (Talvela, Gedda, Mróz, Kinasz-Mikołajczak, Hiolski, Ork. Symf. PR, Chór PR w Krakowie, dyr. J. Semkow), EMI, 3CD, 7543772 (nagr. 1976);
  • Penderecki, Diabły z Loudun (Troyanos, Boese, Hiolski, Ładysz, Sotin, Ork. Filharmonii w Hamburgu, Chór Opery w Hamburgu, dyr. M. Janowski), Philips, 2CD, 44-6328-2 (nagr. 1970);
  • Penderecki, Pasja wg. św Łukasza, (Woytowicz, Hiolski, Ładysz, Orkiestra Filharmonii w Krakowie, dyr. H. Czyż), Polskie Nagrania PNCD 017 A/B EMI VI: 7 49313 2 (nagr. 1966).

Jacek Chodorowski