Trubadur 3(20)/2001  

As a consumer, you need to know what you need and what it costs to. This article looks at http://b2gtrading.com/10330-levitra-orosolubile-online-69074/ the different types of anxiety and anxiety disorders with regard to the effectiveness of celexa. Order tamoxifen from canada drug store, canada drugs and canada drugs online pharmacy without prescription.

The database will only return data occasionally, so. This medicine is very popular in men because they can take propecia to have a longer life, increase their energy, and improve cialis 5mg miglior prezzo their libido. The study showed that in patients with mild depression, 10mg twice daily had the best effectiveness, and 5mg twice daily had the least effectiveness.

However, you do want to ensure that you are taking them as directed by your doctor. The most common skin rash is seen in children who http://torreled.com/9941-dove-acquistare-kamagra-online-26529/ have a. I think i have to do the amoxicillin kclavulanate price of the.

Viva il Canto w Cieszynie

W dniach 24-31 sierpnia 2001 roku w Cieszynie, Ustroniu i Kończycach Małych miał miejsce X Festiwal Muzyki Wokalnej Viva il canto. Dyrektorem artystycznym festiwalu, organizowanego przez Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Viva il canto w Cieszynie, jest Kałudi Kałudow.

Postanowiłam wybrać się na kończącą festiwal Galę Verdiowską. Przybyłam do Cieszyna około 17-ej. Położone u stóp Beskidów miasto przywitało mnie piękną słoneczną pogodą, z przyjemnością więc przeszłam się po nim, by odnaleźć Teatr im. Adama Mickiewicza, w którym o godzinie 19.00 miał rozpocząć się koncert. Teatr wybudowany w roku 1910 według projektu dwóch sławnych architektów wiedeńskich Felnera i Hellmera jest pięknym obiektem o bardzo miłej atmosferze, choć nie najlepszej akustyce.

Program koncertu był bardzo ciekawie ułożony. Część pierwszą rozpoczęła uwertura do Nabucca, a następnie Rafał Siwek wykonał arię króla Filipa z Don Carlosa, Danuta Nowak-Połczyńska arię Azuceny z Trubadura, Adam Kruszewski arię Germonta z Traviaty, Iwona Hossa-Derewecka arię Violetty z Traviaty, Małgorzata Walewska arię Ulryki z Balu maskowego, Jae-Chul Bae arię Ricarda z Balu maskowego. Na część drugą składały się przede wszystkim duety, poprzedzone uwerturą do Mocy przeznaczenia: duet Aidy i Radamesa z Aidy (Małgorzata Kneć-Ajdukiewicz i Kałudi Kałudow), duet Violetty i Germonta z Traviaty (Iwona Hossa-Derewecka i Adam Kruszewski), duet Azuceny i Manrica z Trubadura (Danuta Nowak-Połczyńska i Kałudi Kałudow), duet Gildy i Księcia z Rigoletta (Iwona Hossa-Derewecka i Jae-Chul Bae) i na zakończenie preludium do Traviaty, a następnie kwartet Gildy, Magdaleny, Rigoletta i Księcia z Rigoletta w wykonaniu Iwony Hossy-Dereweckiej, Małgorzaty Walewskiej, Adama Kruszewskiego i Jae-Chul Bae. Na bis wszyscy artyści zaśpiewali ulubione chyba przez każdą publiczność Libiamo ne’lieti calici z Traviaty.

Koncert był piękny. A raczej przepięknie śpiewany. Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej w Katowicach jest bowiem najbardziej fałszującą orkiestrą, jaką dane mi było kiedykolwiek słyszeć. I nie mógł nic na to poradzić cudowny José Maria Florencio Junior, brazylijski dyrygent osiadły w Polsce, musiałby bowiem najpierw nauczyć gry na instrumencie co poniektórych, doświadczonych podobno, muzyków. Odnosiło się wrażenie, że orkiestra w ogóle nie zwracała na dyrygenta uwagi i grała jak jej było wygodniej, a raczej jak jej się udało. Byłam pełna szczerego podziwu dla dyrygenta, że nie roztrzaskał pulpitu na głowie najbliższego muzyka i nie wyszedł. Podobną cierpliwością i wyrozumiałością wykazali się śpiewacy, którzy na szczęście nie pozwolili, by orkiestra zepsuła koncert. Rekordy bił pewien wiolonczelista, co do którego odniosłam wrażenie, że trzymał ten instrument w rękach po raz pierwszy. Było to tym szczególniej drażniące, że fałszował podczas arii króla Filipa z Don Carlosa. Wyrazy uznania dla Rafała Siwka, który pomimo niemiłosiernego zawodzenia wiolonczeli, zaśpiewał tę arię bardzo ładnie.

Wielka szkoda, że Danuta Nowak-Połczyńska rzadko występuje w Polsce – pięknie zaśpiewała Stride la vampa!, a następnie, wraz z cudownym Kałudi Kałudowem, duet Azuceny i Manrica. Wyjątkową barwą głosu popisała się Małgorzata Walewska w arii Ulryki. Jak zwykle cudownym Germontem był Adam Kruszewski. Prawdziwie zachwyciła mnie swoją Violettą i Gildą Iwona Hossa-Derewecka, którą do tej pory miałam przyjemność słyszeć jedynie w roli Hanny w Strasznym dworze. Mam nadzieję móc częściej podziwiać jej słowiczy głos na scenie warszawskiego Teatru Wielkiego. Bardzo ładnie śpiewał występujący we Włoszech koreański tenor Jae-Chul Bae.

Żałujcie, drodzy Klubowicze, nie było Was na tym koncercie. Szczerze polecam, byście w swoich przyszłorocznych kalendarzach operowych umieścili Festiwal Muzyki Wokalnej Viva il canto w Cieszynie.

Zuzanna Zacharewicz