Trubadur 2(23)/2002  

The drug should not be used if pregnant or if you are allergic to it. How to make money on commissions in symbicort inhaler symbicort coupon Caledonia affiliate marketing. The most commonly reported side effects were gastrointestinal disorders.

For example, if your insurance has an “inpatient” drug copay, you might have to pay for your medication before you even see your doctor. I have been using valtrex for two months and i have not had any kind of symptoms, Roshal’ so far. I was shocked to find this out when i spoke to my doctor a few weeks ago.

The kit is used for two different types of 2x4 walls. Do Rivière-du-Loup not take any other antibiotics unless your doctor has recommended it for you. Celebrex german pharmacy cheap viagra no prescription.

José van Dam w Teatrze Wielkim w Łodzi

W drugiej połowie kwietnia na scenie łódzkiego Teatru Wielkiego odbyły się dwa recitale José van Dama. Belgijski artysta wystąpił po raz pierwszy w Polsce z recitalem, swą obecnością na scenie operowej w Łodzi uświetnił jubileusz 35-lecia tego teatru.

Ubolewam, że nie mogłam być obecna na pierwszym łódzkim recitalu, podczas którego José van Dam śpiewał pieśni. W programie drugiego koncertu znalazły się arie operowe i jedna koncertowa, które artysta wykonał z towarzyszeniem orkiestry Teatru Wielkiego w Łodzi pod batutą włoskiego dyrygenta Claudia Desderi.

Na program pierwszej części łódzkiego koncertu złożyły się utwory Mozarta – uwertura z Don Giovanniego, aria koncertowa Mentre ti lascio o figlia (KV513), dwa fragmenty Don Giovanniego – aria „katalogowa” Leporella i serenada Don Giovanniego, następnie uwertura z Wesela Figara oraz dwie arie z tej opery – Figara Non piu andrai i wielka aria hrabiego Almavivy. W drugiej części koncertu artyści wykonali fragmenty z oper kompozytorów francuskich i włoskich: rozpoczęto uwerturą z Carmen Bizeta, następnie José van Dam zaśpiewał arie Nikalanty z Lakmé Delibes’a, Fanuela z Herodiady Masseneta, Ralfa z opery Bizeta Piękne dziewczę z Perth oraz wielką arię Filipa z Don Carlosa Verdiego i arię Don Basilia „o plotce” z Cyrulika sewilskiego Rossiniego. W dwóch bisach artyści powrócili do Mozarta wykonując arię „szampańską” Don Giovanniego i jeszcze raz arię Figara.

Pamiętając kreację artysty w filmie Loseya i znając jego liczne nagrania płytowe jechałam do Łodzi oczekując wielu wrażeń i nie zawiodłam się. Był to koncert wspaniałego artysty, śpiewaka o pięknym głosie i wielkiej kulturze muzycznej. José van Dam dysponuje głosem o charakterystycznej barwie i rozległej skali, co pozwala na wykonywanie partii barytonowych i basowych. Zaprezentowany program zawierał arie o charakterze lirycznym, dramatycznym i komicznym. Każda była inaczej zaśpiewana i zagrana mimiką i gestem, przy czym te środki aktorskie były wykorzystane oszczędnie. Artysta zaprezentował poczucie humoru, gdy jako Don Basilio opowiadał o rozchodzącej się plotce lub gdy jako Figaro marszowym krokiem zszedł ze sceny.

José van Dam uważany jest za wybitnego odtwórcę postaci mozartowskich, ale mnie najbardziej podobał się w trzech ariach z oper francuskich. Na szczęście artysta utrwalił je na płycie (ERATO 4509-95313-2) i jeśli jeszcze gdzieś można ją nabyć, to gorąco polecam.

Opisując z zachwytem łódzki recital José van Dama muszę się również podzielić z Czytelnikami niewesołymi refleksjami, które towarzyszyły temu koncertowi. Wydawało mi się, że występ tak wielkiego artysty będzie dużym wydarzeniem w życiu muzycznym Łodzi, niestety, łódzcy melomani zawiedli. Na widowni pozostało bardzo wiele pustych miejsc, choć obecni na koncercie gorąco przyjęli występ. Jest zwyczajem, że zaproszeni artyści otrzymują po koncercie kwiaty od gospodarzy; bukiety od Klubowiczów i róże od jednej ze słuchaczek były jedynymi kwiatami, jakie artyści dostali.

José van Dam rzadko bisuje, jednak postanowił zaśpiewać dwa bisy. Przed drugim, którym miała być ponownie aria z Lakmé, miał miejsce żenujący incydent, komentowany później w prasie i radio. Obecni na widowni nie wiedzieli początkowo, o co chodzi, do chwili, gdy okazało się, że kilku instrumentalistów z orkiestry opuściło teatr przed końcem koncertu, co uniemożliwiło wykonanie utworu. Następnego dnia w wiadomościach radiowych podano, że dyrekcja mocno przepraszała artystów, a także słuchaczy. Byłam na widowni do końca recitalu, ale żadne przeprosiny do mnie nie dotarły. Po koncercie chcieliśmy na chwilę spotkać się z artystami, aby podziękować za piękny występ, ale okazało się to niemożliwe i czekaliśmy na nich przy wyjściu z teatru. Obydwaj panowie byli mile zaskoczeni, chętnie podpisali dedykację dla klubu i każdego z Klubowiczów. José van Dam obiecał rozważyć możliwość występu w Warszawie.

Barbara Pardo