Trubadur 2(23)/2002  

The best drugs for anxiety relief are all natural. I have had three more heart attacks since i have been Itogon taking the blood thinners. It is available as a liquid suspension, capsule, tablet, oral powder and vaginal gel.

Ampicillin 500mg tablet is safe to take when used for the treatment of certain infections. The oral forms are most preferred Keshorai Pātan azithromycin cost per pill as they are the least invasive. Order prednisolone for sale and save money by ordering prednisolone no prescription from our prednisolone pharmacy online.

It also prevents the occurrence of heart attacks and reduces the risk of having a heart attack or stroke. The drug creates a blockage of the blood vessels in the nasal mucosa to stop the flow of airduo generic price Jarrow blood to the sinuses. Prednisone (prednisolone) is a corticosteroid used as an anti-inflammatory drug.

Włosi w Łodzi

24 maja odbył się w Teatrze Wielkim w Łodzi niecodzienny koncert z udziałem słynnych włoskich śpiewaków, pod dyrekcją również Włocha – Andrea Licaty. Program zawierał w I cz. Rycerskość wieśniaczą (przekrój) w wykonaniu koncertowym, w II cz. recital Salvatore Licitry. W obsadzie Rycerskości: Santuzza – Lidia Tirendi; Turiddu – Krzysztof Bednarek; Łucja – matka – FEDORA BARBIERI; Alfio – woźnica – Zbigniew Macias.

Wypada zacząć od WIELKIEJ Fedory Barbieri. Artystka godna najwyższego uznania – w wieku 82 lat występuje na estradzie, śpiewa (i to jak!) i świetnie wygląda. Niewielką partię Łucji wykonała silnym, dźwięcznym głosem z niezwykłą siłą ekspresji. Toteż nic dziwnego, że zachwycona publiczność zgotowała Artystce owację. Linda Tirendi to śpiewaczka młodej generacji. Debiutowała w 1994 r., a obecnie śpiewa w czołowych teatrach włoskich, z La Scalą włącznie. Głos dość ciemny, ale o ładnej barwie; dramatyczną dynamiką tworzyła nieszczęśliwą, zdesperowaną Santuzzę. Zbigniew Macias w niewielkiej roli Alfia jak zwykle bardzo dobry. Krzysztof Bednarek dobrze odśpiewał końcową arię Mamma quel vino e generoso. Szkoda, że opuszczono wielki duet Tu qui Santuzza.

W II cz. koncertu rewelacją był Salvatore Licitra – już po raz czwarty śpiewający w Polsce. Tych, którzy nie słyszeli mistrza z La Scali, mogę zapewnić, że jest to śpiewak bardzo wysokiej próby. Głos duży, o ładnej barwie, żadnych problemów technicznych. Włoska muzykalność, wyrażająca się w pięknym frazowaniu i zróżnicowaniach dynamicznych. Interpretacja emocjonalna, ale bez zbędnej egzaltacji. Jak przystało na mistrza, nie ustrzegł się małych błędów. Było parę mniej ładnych dźwięków w Celeste Aida, trochę niepotrzebnego forsowania z natury już dużego głosu. Licitra to wybitny artysta – wschodząca gwiazda operowego Parnasu.

Należy się jeszcze parę słów o orkiestrze i chórze. Po raz pierwszy byłam w Teatrze Wielkim w Łodzi i muszę przyznać, że zaskoczył mnie poziom tamtejszych zespołów. Orkiestra w dużym składzie brzmiała pięknie, intonacyjnie czysto. Podkreślić trzeba wyrównany poziom poszczególnych sekcji instrumentów. Na osobną pochwałę zasługuje grupa dętych, zwłaszcza blaszanych, grająca czysto i precyzyjnie, a wiadomo, że z tą blachą różnie bywa. Wyróżniłabym też harfistkę, grającą ciepłym, zarazem nośnym dźwiękiem (typowo harfowym), co nieczęsto się słyszy. Chór znakomicie przygotowany, dynamicznie „wyrzeźbił” swoje partie. Całość poprowadzona z włoskim temperamentem przez Andrea Licatę dostarczyła wzruszających, niezapomnianych wrażeń.

Współorganizatorem koncertu była Agencja SYRINX – KOTLIŃSKI.

Danuta Gulczyńska