Trubadur 1-2(26-27)/2003  

Wieczór muzyczny z siostrami Pasiecznik

W tym sezonie Warszawska Opera Kameralna obdarowała warszawskich melomanów wyjątkową imprezą. Cykl koncertów zatytułowanych „Wieczory muzyczne” dał nam możliwość wysłuchania pięknych i rzadko wykonywanych arcydzieł muzyki kameralnej w mistrzowskich wykonaniach. Właściwie trudno wyróżnić którykolwiek z koncertów, bo po każdym wychodziło się z poczuciem udziału w prawdziwej muzycznej uczcie, a każdy kolejny zdawał się być jeszcze lepszy, jeszcze piękniejszy i jeszcze ciekawszy od poprzedniego. Nie do przecenienia było też to, że w WOK, jak w żadnym innym miejscu, odbiór wysmakowanego repertuaru kameralnego dopełniała miła, lecz pełna skupienia atmosfera. Wszystko przygotowane i zorganizowane było tak, aby słuchacze mogli bez reszty pogrążyć się w muzycznych przeżyciach, a w czasie przerwy pogawędzić przy kawie i kieliszku wina. Jesienne deszcze, zimowe mrozy i wiosenne chłody zostawały za drzwiami. Podczas „Wieczorów muzycznych” istniała tylko muzyka i doskonali wykonawcy.

Idea łączenia spektakli operowych z koncertami muzyki kameralnej nie jest w działalności Opery Kameralnej niczym nowym. Już w 1961 roku pierwszy występ dopiero powstającej WOK w pierwszej części składał się z utworów instrumentalnych Corellego, Tartiniego i Albinoniego. W tym sezonie jednak WOK zdecydowała się urządzać koncerty kameralne we własnej siedzibie, w sali teatralnej budynku przy alei Solidarności. Dotychczas odbyło się osiem koncertów, a nazwiska wykonawców świadczą o wysokim poziomie i artystycznej randze cyklu zainaugurowanego w listopadzie ub.r. niezwykłym koncertem. Podczas prawie czterogodzinnego maratonu rosyjski skrzypek i dyrygent Siergiej Stadler wykonał wszystkie sonaty skrzypcowe Ludwiga van Beethovena. Na fortepianie towarzyszyła mu siostra Julia. W grudniu sonaty na wiolonczelę i fortepian wykonali Tomasz Strahl i Krzysztof Jabłoński. Również w grudniu na scenie WOK z fenomenalnym recitalem klawesynowym wystąpił Władysław Kłosiewicz. Piąty „Wieczór muzyczny” upłynął pod znakiem muzyki dawnej. Dzieła J. Quanta, C. P. E. Bacha, P. Locatellego i Fr. Bendy usłyszeliśmy w interpretacji Anny Śliwy grającej na wioli d’amore, Małgorzaty Wojciechowskiej (flet barokowy), Justyny Rekść-Raubo (wiolonczela barokowa) i Lilianny Stawarz (klawesyn). Niezapomnianych wrażeń dostarczyły także słuchaczom trzy koncerty wiosenne. W marcu w WOK wystąpił zespół Camerata Vistula z Konstantym Andrzejem Kulką. Wykonali oni porywający program złożony z kompozycji Antoniego Stolpego, Karola Lipińskiego i Zygmunta Noskowskiego. W kwietniu na scenie WOK stanął ponownie Tomasz Strahl, tym razem w towarzystwie Krzysztofa Jakowicza i Waldemara Malickiego, natomiast w Wielką Środę w wykonaniu kwartetu Prima Vista usłyszeć można było oratorium Józefa Haydna Siedem ostatnich słów Chrystusa na krzyżu.

Lutowy Wieczór muzyczny wypełniły pieśni. Wystąpiły siostry Olga i Natalia Pasiecznik (fortepian). Utalentowane siostry zaprezentowały wybór pieśni Felixa Mendelssohna-Bartholdy’ego, wspaniały cykl pieśni religijnych Antonina Dworzaka (Biblicke pisne op. 99) i trzy z cyklu Pieśni kurpiowskich Karola Szymanowskiego. Wypełniona po brzegi sala chciwie chłonęła każdą nutkę płynącą ze sceny, atmosfera była wyjątkowa. Olga Pasiecznik jest przecież jedną z najjaśniej świecących gwiazd WOK. Drugim nurtem działalności artystycznej śpiewaczki jest kameralistyka, często występuje wtedy z siostrą Natalią, na co dzień mieszkającą w Szwecji. WOK-owski recital po raz kolejny udowodnił, jak wrażliwą interpretatorką jest Pasiecznik, jak doskonale potrafi znaleźć się w stylu wykonywanego utworu, jak wczuć w jego treść i nastrój. Mimo niewielkich problemów z głosem na początku koncertu artystka potrafiła zawojować publiczność bez reszty, a przecież ani pieśni Mendelssohna, ani Szymanowskiego nie są utworami łatwymi w odbiorze. Mimo to kolejne pieśni (op. 9 nr 6 Scheidend, op. 47 Frühlingslied, Volkslied i Der Blumenstrauss, Bei der Wiege, op. 19 a Neue Liebe, Winterlied, op. 8 Hexenlied, Romanze, Das Mädchens Klage i z opusu 34 Suleika i Auf Flügen des Gesanges) wywołały zachwyt i gorący aplauz publiczności. Wykonanie zaś pełne było niuansów interpretacyjnych, wrażliwe i finezyjne. Dla mnie jednak rewelacją wieczoru były Biblicke pisne Dworzaka, w których Olga Pasiecznik wyraziła całą paletę uczuć religijnych od skupionej modlitwy po gorące, przepełnione wiarą, śpiewane w ekstazie hymny na cześć Pana. Delikatny w utworach Mendelssohna głos śpiewaczki nabrał tu zupełnie innego, nasyconego większą ekspresją brzmienia. Niektóre Pieśni biblijne zabrzmiały jak prawdziwe negro spirituals. Na koniec zabrzmiały jeszcze trzy pieśni z cyklu Pieśni kurpiowskich Karola Szymanowskiego, jednak zachwycona publiczność ani myślała wypuścić obie artystki ze sceny. Po otrzymaniu całusów, gratulacji i kwiatów od ojca obecnego na koncercie, wzruszona Olga Pasiecznik zadedykowała mu dwie ukraińskie pieśni ludowe w opracowaniu Mikołaja Łysenki, które siostry wykonały na bis.

Katarzyna K. Gardzina